środa, 24 października 2012
O poranku...

Wstaje Adaś z rana - najpierw jak zwykle niechętnie, marudzi, stęka, odpycha bdzące go i łaskoczące ręcę, kwęka, zakrywa się kołdrą, pochlipuje, drze się, że spaaaać itp itd (istny koszmar innym słowem ;-)). Następnie, jak już uda się go zwlec, to po standardowym siusiu i myciu rączek i buzi wyskakuje z łazienki i zaczyna wariowanie.

5 minut wariowania i Filipka rozpaczlilwy krzyk z pokoju:

- Maaaaamoooo czy Adaś zawsze musi budzić się z takim rozbrykanym mózgiem???

LOL ..........

 

Godzinę później jesteśmy w drodze do przedszkola. Bohater poranka czyli Adaś zadaje pytanie za dychę:

A: Mamoooo, a czy ja mam dzisiaj majtki?

M: ???? No masz przecież, a co??

A: A bo mi siurek tak dziwnie dynda między nogami...

M: ??? (WTF) ??? (mina po stokroć wyrażająca mega zdumienie i zafascynowanie pytaniem i dyndającym siurem)

F: (z właściwą sobie powagą i mądrością starszego brata) Bo widzisz Adaś, jak siurek zmarznie - tak jak dzisiaj, bo jest zimno - to traci równowagę i zaczyna dyndać...

 

Leżę i kwiczę - męskie poważne rozmowy w dordze na dziecięcą uczelnię... No i nie mogę ani potwierdzić ani zaprzeczyć, bo co ja tam mogę wiedzieć o marznących i dyndających siurkach... ;-)

czwartek, 02 lutego 2012
WIelkie chorowanie...

... napisałabym "czas zacząć", ale zaczęło się już dawno. Dawno dawno temu. Właściwie tak dawno, że już nie pamiętam kiedy było dobrze. Mam tak dosyć jak tylko można mieć dosyć. Jedynę o czym marzę to przeżyć chociaż jeden dzień w spokoju. Koszmar :-(, a końca nie widać...

środa, 04 maja 2011
Moje słonka

całkiem niedawno, jeszcze przed kolejnym ścinaniem włosów :-):

Kocham Was słoneczka!! :-*

czwartek, 10 marca 2011
Adasia "mównictwo" :-)

Rozpieszczeni po pięknym mówieniu Filipka, od skończenia 2 latek bardzo wyraźnym i bogatym w słownictwo, liczyliśmy na to, że Adaś przy starszym bracie nauczy się mówić szybko i równie pięknie o ile nie piękniej. Ooo w jakim tkwiliśmy błędzie....!!!

Adaś zaczął mówić około 3 miesięcy temu (w wieku 2 lat i 3-4 miesięcy), tyle że jego mowa przypomina z deka bełkot. Totalny bełkot :-). Adaś mówi bardzo dużo, sęk w tym, że tylko on rozumie, o co mu chodzi. Z ciekawszych z dzisiaj:

(M)ama: no gdzie mnie ciągniesz Adasiu?

Adaś pociągnął mnie do wiszącej półki obok okna, pełnej maskotek.

(A)daś: Mama patrz, juk/jug!!

(M): ??? Co Adasiu??

(A): Juk/jug!!! Tu jest juk/jug!! Daj mi juk/jug!!

(M) /patrząc na wieeeeelką półkę pełną maskotek, z mnóstwem wątpliwości co to też może być ten juk/jug/: Ale co to jest jug/juk Adasiu? Która to zabawka? Pokaż palcem.

(A) /machając ręką w niesprecyzowanym kierunku na całej półce zabawek/: JUK/JUG!!! Daj mi to!! Mój juk/jug!! Pać - juuuuk/juuuug!!!

Matce przyszło przeszukiwać całą półkę i wyciągając z niej po koleji każdą zabawkę zapytywała synka czy to to, słysząc "NIEEEEE, daj JUUUK/JUUUG!!!!"

Po około 15 minutach i jeden z ostatnich wyciąganych z półki rzeczy mama pokazuje Adasiowi żółwia, pewna że to nie to (a ostatnio dziecko oglądało bajkę o żółwiku Sammym, toteż nauczyło się jak żółw wygląda).

(A): taaaaak, mama!!! Mój juuuuk/juuuug!!!

(M) /puszczając dym uszami niemalże/: Adasiu to jest ŻÓŁW!!!

(A): Taaaaak, mój juk/jug!! Fifi mam juk/jug!!    tratatatata...


No i tak to żyjemy próbując 3/4 dnia roszyfrować o co też Adasiowi może chodzić...

Kochany jest!! :-)

sobota, 05 marca 2011
Chorujemy...

Zaczęło się od Krzysia, potem Fifi, potem Adaś, na końcu ja. Wszyscy chorzy nadal, Adam na antybiotyku od czwartku, ja od dzisiaj. I mam wrażenie, że umieram... Ledwo oddycham, do tego dochodzi okropny ból brzucha, jestem strasznie słaba i ciężko mi w ogóle ręką ruszyć. Mam nadzieję, że wyzdrowieje w miarę szybko, bo nie mam siły na takie chorowanie :-(.

Krzysiu, Filipku, Adasiu - OGROMNIE WAS KOCHAM!!!

piątek, 17 września 2010
Napisać coś trzeba :-)

Bo dawno mnie tu nie było, wpisy zdawkowe, ale... MIESZKAMY!!

Mieszkamy na swoim (za lat 30-ści) mieszkanku!! Udało nam się znaleźć mieszkanie, wyremontować, w miarę fajnie urządzić i zamieszkać! Zamieszkaliśmy tu dokładnie 8-mego sierpnia w sobotę (podobno sobota to dzień szczęśliwych przeprowadzek :-)). Na razie bardzo nam się podoba. Teraz też się nie rozpiszę bo zaraz muszę jechać z Adaśkiem na miasto po moje nowe dokumenty, a następnie po Filcia do przedszkola, ale kiedyś na pewno zdam dłuższą relację :-). Chłopcy rosną, Fifi w tym roku nawet chętnie chodzi do przedszkolka, Adaśko dalej nie chce mówić, za to w pozostałych kwestiach jest bardzo rozwinięty :-). No i dalsza relacja inną razą :-). Pa

wtorek, 29 grudnia 2009
Święta, święta...

... i po świętach! Czas leci stanowczo za szybko! Miała być relacja z naszego wspólnego pieczenia pierniczków w połowie grudnia, potem miała być relacja ze wspólnego ubierania choniki, ze świąt itd., a tymczasem od półtora miesiąca nie pojawiło się tu nic :-(. Nie dlatego, że nic się nie dzieję, tylko dlatego, że czas nieubłagalnie pędzi do przodu, a doba nie chce być ani odrobinę dłuższa. Chłopcy rosną, przeżywają Mikołaji i święta jako totalną nowość, wszystko ich fascynuje i zachwyca. Jesteśmy bogatsi o całe tony zabawek i książeczek dla dzieci, jesteśmy też bogatsi o niesamowite doświadczenia - jak wspólne przygotowywanie świąt, wspólna Wigilijna kolacja czy wreszcie rozpakowywanie prezentów, wspólne wyjście w Święta do Kościoła i wspólna modlitwa, spotkania z rodziną i kolejne prezenty. Bezcenna była radość i fascynacja w oczach moich dzieci, ta dziecięca ciekawość wydarzeń, świata... Jak w śnie minęły mi te święta na obserwacji jak moje dzieci chłoną to wszystko, co się wkoło dzieje :-). Nie powiem, było trochę nerwów, trochę stresu, ale w przyszłym roku postaramy się żeby było lepiej - w końcu my jako rodzice też dopiero się uczymy, już wiemy gdzie popełniliśmy błędy i co można było zorganizować inaczej. No dobra - teraz też się nie rozpisuję, tylko idę spać. A jakaś dłuższa relacja może już po Nowym Roku... :-).

Wszystkich moich chłopaków kocham niezmiennie i OGROMNIE! :-*

 

środa, 11 listopada 2009
Nie no...

Muszę szczerze napisać - MOI CHŁOPCY SĄ WSPANIALI!! Wszyscy trzej :-).

A za 3 dni Flipsa 3-cie urodzinki... Nie wiem kiedy to zleciało. Wiem tylko, że szkoda czasu na nerwy i złość, bo stracone chwile nie wrócą... Teraz opracowuję plan niespodzianki urodzinowej :-). Ehh - zobaczymy jak to wyjdzie :-).

wtorek, 10 listopada 2009
Opanowanie...

"Panując nad sobą, panujesz nad sytuacją."

Kto to powiedział? No kto? W każdym razie ten ktoś nie był u mnie w domu! Jest 8.30, moi chłopcy nie śpią od 1,5 godziny i już 3 razy pobili się ze skutkiem wycia niemożebnego. Czy to taki wiek? Czy to kiedyś minie? I jak minie to kiedy? Bo ja niedługo ZWARIUJE! Całe dnie upływają mi pod znakiem rozdzielania bijących się i wrzeszczących dzieci. Punktem zapalnym wszystkiego częściej jest Adaś, któremu się nudzi zabawa jedną zabawką po minucie i dla podgrzania atmosfery zabiera Filipkowi jego zabawki. Ale Fifi też święty nie jest. Jak nie wie co ze sobą zrobić, albo Adaś weźmie do ręki coś, co Filipek uważa za swoje, to momenalnie jest bitwa. Już jestem na pograniczu wytrzymałości nerwowej. Nie tak miało to wyglądać z dwójką dzieci... Ehh...

piątek, 16 października 2009
Ehh...

Jak ja tych moich chłopów kocham... :-). Dzisiaj chłopaczki śpią od 20, ja siedzę z lapkiem przed TV, Krzysiu przed kompem. I jakoś tak spokojnie jest, cicho, fajnie. A że grzeczni w dzień byli niebywale, to dobry humor mam. Mam nadzieję, że nie tragiczna noc przed nami :-).

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7