piątek, 15 stycznia 2010
Pierwszy bal Filipka!!

Dwa dni temu (w środę 13.01.2010) Fifi miał swój pierwszy bal!! Bal w Przedszkolu! Długo myśleliśmy w  co go przebrać. Mieliśmy kupić strój kotka, ale nigdzie nie było. A Fifi ostatnio wpadł  w fascynacje książeczkami o Samsamie (co widać na zdjęciu z wpisu poniżej). Więc co postanowiła mama dzień przed balem? Polecieć do pasmanterii, kupić polarowy, czerwony szalik, czerwone getry i koszulkę i przebrać synka ukochanego za Samsama! No i oto efekt mojej pracy:

Maska z tektury i naklejonego na niej filcu :-).

Wiem, że nie jest to ósmy cud świata, ale najważniejsze, że Fifiemu się podobało... I był jedynym Samsamem w przedszkolu!

Kocham Cię SKARBNEŃKU!! Śliczny jesteś!

wtorek, 17 listopada 2009
Wielki dzień Filipka...

... był dzisiaj! Tak, wiem, że urodziny miał 3 dni temu, ale dzisiaj był kolejny ważny dzień w jego życiu - PASOWANIE NA PRZEDSZKOLAKA. Mój malutki Filipek stał się oficjalnie przedszkolaczkiem!! Łzy wzruszenia leją mi się z oczu nawet w momencie jak to opisuje... Uroczystość miała miejsce dzisiaj w Przedszkolu Filipkowym o godzinie 15.15. Zjawiliśmy się wszyscy, którzy mogli, czyli ja, Krzyś, Adulek oczywiście, babcia Halinka (dziadek Bogdan i dziadek Jurek byli w pracy, a babcia Basia w Sanatorium). Czekaliśmy na dzieciaki w sali Filipka i punktualnie o 15.15 do sali weszło ponad 20-ścia trzylatków w strojach a'la Krasnalki (grupa Filipa nazywa się Krasnale). Byłam tak dumna z mojego synka, który wszedł, popatrzył na nas, zadziwił się co też robimy u niego w przedszkolnej sali, po czym starał się ze wszystkich sił wypaść jak najelpiej. I wypadł najlepiej! Moim zdaniem wypadł najlepiej ze wszystkich dzieci! Ślicznie śpiewał, ślicznie tańczył, recytował wieszyk i grał. Mój malutki synek! Łzy polały mi się z oczu ciurkiem, i tylko dlatego, żeby nie zdezorientować mojego bohatera, powstrzymałam się później od płaczu. No co ja tu będę dużo pisać - cudowne przeżycie. Kocham Cię synku OGROMNIE i Twój wspaniały występ z dnia dzisiejszego mam nadzieję, że na zawsze pozostanie w mej pamięci :-). Jestem z Ciebie strasznie dumna!!

PS. Adulku - Ciebie też kocham ogromnie! I jestem niesamowicie dumna z tego, że podczas całej tej uroczytości siedziałeś bardzo grzecznie i patrzyłeś zafascynowany na starszych kolegów i koleżanki :-).

niedziela, 15 listopada 2009
3 latka

Trzy latka minęło wczoraj! Nie wiem kiedy to zleciało, wiem że minęło baaardzo szybko! Fifi wczoraj miał urządzone przez nas urodzinki. Upiekłam pierwszy w życiu tort :-):

I przygotowaliśmy Filipkowi przyjęcie prawie-niespodziankę. Pierwotny plan był taki, że ja miałam przygotowywać imprezę (balony, serpentyny, tort, jadło) w momencie jak Fifi będzie do godziny 15 u dziadków, ale dziadki mieli nadplanowy wyjazd, więc przygotowywaliśmy wszystko z Fifim. I też miał z tego frajdę, i też wyszło bardzo fajnie :-). Byli dziadkowie, były prezenty, tort, dmuchanie świeczki, serpentyny, balony i czapeczki, czyli wszystko czego może chcieć trzylatek. I bardzo jestm szczęśliwa, że mojemu skarbowi się podobało...

Filipku - masz już trzy latka, a wydaje mi się, że dopiero wczoraj pojawiłeś się na świecie. Dajesz nam ogromnie dużo radości i niesamowitą masę szczęścia! Chciałabym, abyć to samo dostawał od życia! Życzę Ci raz jeszcze dużo zdrówka, mnóstwo małych i dużych radości, szczęścia co niemiara i wspaniałych zabaw! KOCHAM CIĘ SKARBIE!! OGROMNIE! STO LAT!

niedziela, 10 maja 2009
Ahh, ehh

Się dzieje. Czasu brak kompletnie. Trzy nowe kartki w kolejce do pokazania, a tu nie ma czasu na obrobienie fotek. Ale co tam scrapbooking. Póki pamiętam:

Wczoraj podczas popołudniowego spaceru Fifi huśta się na huśtawce. Ja po jednej stronie, tatuś po drugiej, Adi w wózku patrzy. Fifi zaczyna śpiewać...

Fifi: trala la, tra lala, bumbum bum itd.

Fifi: A teraz zaśpiewam piosenkę o kosiarce: Kosi kosi łapci... itd.

Leżę do teraz...

A tak btw. to nie ma czasu bo toczy nas jakiś jelitowy wirus, mam nadzieję, że szybko nam odpuści... :-)

poniedziałek, 27 kwietnia 2009
Nastał dzień fantazji :-)

Dziś w końcu nadszedł dzień fantazji mojego starszego synka nad kupą :-). Czytałam o tym wcześniej w dyskusjach dziewczyn na KMW i nie mogłam zrozumieć o co chodzi. No to padło i na mnie :-). Filipek jak co rano poprosił o posadzenie na nocniczku i zamknięcie w łazience celem oddania stolca ;-) (każe się zamykać, żeby Adaś mu nie przeszkadzał :-) ). Po kilku minutach zawołał mnie. Wchodzę do łazienki, podnoszę go z nocniczka, Filipek jak zwykle obraca się za siebię celem ujrzenia co też to dziś zostawił w nocniku i zaczyna się jak zawsze:

Fifi: Spójrz mamo jaka wielka ku.. (to stała fraza po ujrzeniu swojego kupska, tylko dziś wyjątkowo nie dokończona).

Ja: Ogromna kupa.

Fifi: Nie! To jest ślimak!

Ja: Ślimak?

Fifi: Nie!! Żyrafa!

Ja: Yhm...

Fifi: Nie!! To piesek! Spójrz mamo jaki fajny piesek!

 

No i żeby nie dobrowadzić do stanu, kiedy Fifi rzuca się głaskać fajnego pieska, zarzuciłam owego pieska chusteczką po podtarciu Filipowej pupy i czym prędzej porwałam nocnik celem spuszczenia owej fantazyjnej kupy w klopie :-).

P.S. Piszę o tym, bo dziecięce fantazje nad kupą wydają mi się niezwykle śmieszne i zasługują na wpis ;-P.

Kocham Cię Finiu!

środa, 08 kwietnia 2009
Szybki wpis

Bo muszę lecieć dalej korzystać z wiosny i słonka, które od tygodnia pełną parą grzeje za oknami! A więc mój kochany Filipek dziś w nocy (w nocy z 7 na 8 kwietnia 2009) po raz pierwszy nie zasikał pieluszki!! Zbudził się rano z zupełnie suchą pieluszką!! I poprosił o nocniczek!! I może w tym nic radosnego, ale matki, które odpieluchowywały swoje dzieci, wiedzą jaka to matczyna radość i duma! :-D. A tak w ogóle, to odpieluchowany jest od grudnia 2008, na spacery jeszcze wciąż chodzi w pieluszce ale już 4 dzień z rzędu ściągam mu tą pieluszkę po spacerku suchutką, a dziś ściągnęłam też suchą pieluszkę po nocy! Ależ mnie matczyna duma roznosi...! Kocham Cię mój Filipku OGROMNIASTO! I Ciebie Adasiu oczywiście też!!

Aha - w związku z wiosną czas na scrapowanie znaczącą się skurczył, bo siedzę całymi dniami na podwórku :-D.

piątek, 20 marca 2009
Fifiego hasła...

Synek mój starszy, jako, że już w pełni komunikujący się jest, czasami zwala mnie z nóg swoimi hasłami. Z dzisiejszego ranka (aż muszę to opisać zanim zapomnę):

Fifi: Mamo, kupkę, za fotelik! (Fifi zawsze robi kupkę na nocnik ustawiony za jego fotelikiem do karmienia)

Ja: Dobrze słonko, biegnij do łazienki po nocnik, ustaw za fotelikiem, zaraz przyjdę.

Idę, wysadzam Filipka, oprócz tego sprzątałam w małym pokoju, więc mówię:

Ja: Filipku, jak zrobisz to zawołaj mnie, przyjdę i wytrę pupę, dobrze?

Fifi: Dobrze mamo.

 Mija jakiś czas, Fifi woła.

Fifi: Zrobiłem mamo!

Ja: Dobrze, już idę.

Wchodzę do pokoju, Fifi stoi nad nocnikiem i pokazuje na niego palcem.

Fifi: Mamo, spójrz, coś os..., os..., coś os... , coś os...

Ja: Tak Filipku?

Fifi: Mamo, spójrz, coś os..., coś osrało nocniczek! Musisz umyć! O tutaj!

 

Padłam....

niedziela, 21 grudnia 2008
Słownictwo cd...
"Mama, puść pścizia kruka". Co to znaczy? ... to znaczy mama włącz Robinsona Cruzoe. I za nic nie będzie inaczej. Robinson Cruzoe to Pściź Kruk i tyle :-). Porozumiewamy się już w pełni za pomocą "ludzkiej mowy", tylko niektóre rzeczy i wciąż są tak jak wymyśli sobie Himik (czyli Filipek). Naprawdę śmiesznie czasami bywa :-).
poniedziałek, 17 listopada 2008
Słowotwórstwa ciąg dalszy...
Nie wiem czy już pisałam, nie mam czasu sprawdzić, a to musi być zapamiętane, więc ewentualnie powtórzę. Mój synek mówi już prawie wszystko. Część wyrazów mówi po swojemu, nazwał niektóre rzeczy po swojemu i tego się trzyma od kilku miesięcy, chociaż potrafi wymówić prawidłowe nazwy. Z najciekawszych i najdziwniejszych tworów mego Filipka są: PEGI (spodnie) i PERI (skarpetki). a diabła nie wiemy  Krzyśkiem czemu akurat tak, ale tak i koniec. Zwsze jest "mama wkładaj pegi" albo "mama ściągaj peri" i za nic nie będzie prawidłowo, chociaż jak proszę "Filipku powiedz spodnie" to powtarza wyraz bardzo ładnie. Ale spodnie dla niego to pegi a skarpetki to peri i tyle :-D.
2 latka za nami!!
I kiedy to minęło...??!! Mój starszy synek ma już 2 latka!! Rany. Pamiętam dokładnie 14 listopada 2006 roku jak nad ranem w szpitalu dowiedziałam się, że dziś rodzę... Pamiętam dokładnie jak przytulono mi Filipka do twarzy zaraz po wyciągnięciu z brzucha, jaki był malutki, jaki bezbronny, jaki kochany... Z tego wszystkiego pół piątku przeryczałam nad szybkim upływem czasu i nad tym, że w życiu człowiek nie ma czasu na to, żeby się zadumać nad tym cudownym przeżyciem jakim jest rowój dziecka. Może i dobrze, bo ja bym tak siedziała i dumała całymi dniami. Całymi dniami mogłabym chłonąć Filipkowe "jestestwo". Z drobnego, bezbronnego maluszka, stał się rezolutnym, cudownym dwulatkiem!! Ahh - nie będę więcej pisać, bo mogłabym tak do wieczora, a czasu niestety brakuje. Napiszę tylko, że świętowaliśmy nie w piątek, a w sobotę. Na imprezie byli: Filip, Adaś, ja, Krzysiu, ciocia Kasia, wujek Ulises, babcia Basia, dziadek Jurek, babcia Halinka i dziadek Bogdan. Filipkowi przygotowaliśmy przyjęcie niespodziankę. Tzn. Krzysiu o 10 rano zawiózł go do teściów a ja zwijałam się z przygotowaniem pokoju i jedzonka. Btw. mój syn ma zdiagnozowane od niedawna AZS (jeden i drugi :-(   ), ale o tym potem, bo tu sobie popłaczę chwilę, bo jestem tym załamana. Na temat spowrotem - było też mnóstwo prezentów. Prezent główny nie doszedł (zestaw straży pożarnej LEGO), bo kurier spieprzył sprawę, więc na szybko kompletowaliśmy inne prezenty (takie co miał dostać na gwiazdkę). I tak Filipek dostał: stację do kolejki z Tesco, kolejkę elektryczną do kompletu, zestaw LEGO pomoc drogowa, i jak się okazało po raz pierwszy dostał prezent od mojego taty - bijący na głowę wszystko inne tor wyścigowy elektryczny! Mimo tego, że rano do dziadków Fifi jechał niezadowolony, a tam sporo marudził i już myśleliśmy, że nic nie przygotujemy bo trzeba będzie po niego jechać, to po powrocie był zachwycony niespodzianką, przybyłymi gośćmi, a największą furorę robiły czapeczki, które my i on mieliśmy na głowach. Dobra, kilka zdjęć na koniec, było w każdym razie super. WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO SYNKU!! KOCHAMY CIĘ NAJMOCNIEJ NA ŚWIECIE!!
 
Fifi i zdmuchuje urodzionową świeczkę na swoim Torcie-Wyścigówce (którego niestety nie mógł spróbować):
Najlepsza zabawa - tor wyścigowy. Oczywiście najlepiej bawili się nią tata z wujkiem Ulisesem i dziadek Bogdan, a raz na jakiś czas pozwalali się pobawić wyścigówkami solenizantowi:
Młodszy braciszek również bawił się ekstra:
 
No i po wszystkim była kąpiel. W kolejny roczek wchodzimy gestem i hasłem nowego prezydenta USA, Baraca Obamy, YES WE CAN!:
Jeszcze raz synku najukochańszy WSZYSTKIEGO NAJ, NAJ, NAJ!! Żebyś w życiu był szczęsliwy zawsze!
 
 
1 , 2 , 3 , 4