środa, 11 listopada 2009
Nie no...

Muszę szczerze napisać - MOI CHŁOPCY SĄ WSPANIALI!! Wszyscy trzej :-).

A za 3 dni Flipsa 3-cie urodzinki... Nie wiem kiedy to zleciało. Wiem tylko, że szkoda czasu na nerwy i złość, bo stracone chwile nie wrócą... Teraz opracowuję plan niespodzianki urodzinowej :-). Ehh - zobaczymy jak to wyjdzie :-).

wtorek, 10 listopada 2009
Opanowanie...

"Panując nad sobą, panujesz nad sytuacją."

Kto to powiedział? No kto? W każdym razie ten ktoś nie był u mnie w domu! Jest 8.30, moi chłopcy nie śpią od 1,5 godziny i już 3 razy pobili się ze skutkiem wycia niemożebnego. Czy to taki wiek? Czy to kiedyś minie? I jak minie to kiedy? Bo ja niedługo ZWARIUJE! Całe dnie upływają mi pod znakiem rozdzielania bijących się i wrzeszczących dzieci. Punktem zapalnym wszystkiego częściej jest Adaś, któremu się nudzi zabawa jedną zabawką po minucie i dla podgrzania atmosfery zabiera Filipkowi jego zabawki. Ale Fifi też święty nie jest. Jak nie wie co ze sobą zrobić, albo Adaś weźmie do ręki coś, co Filipek uważa za swoje, to momenalnie jest bitwa. Już jestem na pograniczu wytrzymałości nerwowej. Nie tak miało to wyglądać z dwójką dzieci... Ehh...

poniedziałek, 09 listopada 2009
Palce

Ja: Fifi co robisz?

Fifi: Trzymam palce w gębie.

Ja: Fifi, to nie gęba tylko buzia...

Fifi: Nie, to gęba..., albo paszcza..., albo ryło..., albo ryj...

Wymiękłam. Trzeba zdecydowanie pracować nad słownictwem w domu ;-).

A to robiło Filipkowe ksero ;-):

jaka piękna mama!

jest sobie laptop. Taki jakiś mały laptop dla dzieci, pseudo-edukacyjny ;-). Ten laptop ma "ćwiczenia z języka polskiego". Z głośnika słychać literę, następnie wyraz na tą literkę i pojawia się obrazek. Mój Fifi dostał taki laptop na Dzień Dziecka i przed dłuższy czas był on absolutnym hitem. Fifi dzięki niemu poznał bardzo dużo wyrazów, bo uwielbiał za tym laptopopem wszystko potwarzać. No i dzisiaj odkurza tego laptopa z zapomnienia, uruchamia jak zwykle "ćwiczenia z języka polskiego" i zaczyna się:

Laptop: C... Czajnik /pojawia się obrazek czajnika/

Fifi: Zobacz jaki czajnik! /pokazując paluszkiem na mały ekranik/

Laptop: M... Motyl /analogicznie jak wyżej wszystko/

Fifi: Zobacz jaki motylek!

Laptop: K... Kwiat

Fifi: O jaki kwiatek! Zobacz mamo!

Laptop: M... Mama

Fifi: Zobacz jaka pięĸna mama mamo! Taka piękna jak TY mamusiu!


....


No i padłam. Aż się poryczałam. To były cudowne słowa lejące miód w serce matki.

KOCHAM CIĘ  SKARBECZKU!!!!!! OGROMNIE!! A po naszemu: KOCHAM CIĘ OGREM OGREM OGREM :-).


Adasiu - Ciebie też kocham! OGREM OGREM! Przede wszystkim za to, że siedząc w krzesełku do karmienia obok nas i zażerając jabłko, dałeś Fifiemu trochę spokoju, żeby powiedział te słowa ;-).

 

środa, 28 października 2009
Zmęczona jestem :-(

Zmęczona jestem. Na nic siły nie mam. Ani ochoty :-(. Najchętniej siadłabym i zapadła się w sobie. I nic nie robiła. I nie była na każde zawołanie. I miałabym czas wolny. I spokój bym miała... Ehh...

14:16, viva1980
Link Komentarze (3) »
piątek, 16 października 2009
Ehh...

Jak ja tych moich chłopów kocham... :-). Dzisiaj chłopaczki śpią od 20, ja siedzę z lapkiem przed TV, Krzysiu przed kompem. I jakoś tak spokojnie jest, cicho, fajnie. A że grzeczni w dzień byli niebywale, to dobry humor mam. Mam nadzieję, że nie tragiczna noc przed nami :-).

środa, 14 października 2009
Co do poprzedniego wpisu

To oczywiście była tylko jedna taka noc :-(. Przedwczoraj Fifi spał fatalnie, a dziś Adaś, wysiadam... :-(. Jeszcze dopada mnie katar i przeziębienie od Adasia, a za oknem... Ehh - szkoda słów.


poniedziałek, 12 października 2009
Muszę to napisać!

Bo to niesamowita noc była i wymaga kronikarskiego upamiętnienia. Po raz pierwszy, PO RAZ PIEWSZY, naprawdę PO RAZ PIEEEERWSZYYY!! dwójka moich dzieci przespała całą noc bez ani jednej pobudki. Wiem, że to tylko ta jedna noc, że kolejne już będą takie jak zawsze, czyli pobudka co chwilę, ale ta jedna noc daje przynajmniej odrobinę nadzieji na to, że kiedyś będą spali oboje bez pobudek, i że ten czas nadejdzie może już nie za tak długo... Ehhh. Spać poszli o 20:40, wstali: Adam 6.25, Fifiego musiałam budzić do przedszkola 6.40 :-). Boschee, było pięknie!

czwartek, 08 października 2009
więc emocjonalnie

Czy można mieć dość własnych dzieci?? Czy miłość rodzicielska jest tożsama z rodzicielską cierpliwością? Otóż pisząc to moje dzieci drą japy na cały regulator w płaczu, bo mam ich DOŚĆ. Tak - MAM DOŚĆ WŁASNYCH DZIECI! Miłość rodzicielska miłością rodzicielską, ale cierplwiość to nie wartość nieskończona w moim wypadku. Dzisiejszy dzień to apogeum. Apogeum mojej agresji skierowanej w kierunku dzieci. Wszystkie mundre książki i poradniki krzyczące tytułami o przemocy wobec dzieci, o tym że bić nie wolną itp. przyswojone przeze mnie, zaowocowały tym, że wyznęcałam się dziś nad moimi dziećmi przychicznie i emocjonalnie bo mam blokadę na strzelenie im klapsa i rozładowaniem swoich emocji. Tak, wiem, że klaps jest drogą do nikąd i drogą rozładowania frustracji i agresji rodzica, ale ja kurwa nie mam gdzie tego rozładować!! MAM DOŚĆ CAŁODOBOWEJ OPIEKI NAD MOIMI DZIEĆMI!! Mam dość tego, że nie mam własnego życia, że nie ma mnie, że jest tylko matka - praczka, sprzątaczka i pani do karmienia i przewijania, która MUSI być, żeby przytulić, pocałować w paluszek czy pogłaskać, ale jak ja potrzebuję czegoś od mojej rodziny (bo wliczam tu też od dzisiaj męża) to NIC NIE DOSTAJE! Bo ja potrzebuje! Potrzebuje dla siebie 2-ch popołudni w tygodniu, potrzebuje kolejne dwa razy w tygodniu wyjść na aerobik albo gdzieś do ludzi. Bez dzieci, bez zobowiązań, bez stresu, że mój mąż już dawno siedzi i wrzeszczy na nich i obaj wyją. Bo na razie ostatnie 4 tygodnie za każdym razem (a nie było tych razów wiele, jeżeli ktoś chce wytłumaczyć mojego męża nadmiarem obowiązków) zostawiałam ich razem to wracałam do cyrku. A tu trzeba się postarać, postarać żeby nie darli japy, żeby się grzecznie bawili, ruszyć dupę i przebrać do spania, nakarmić, no kuźwa ja mogę to kto inny nie może?? Bo tak - w końcu jestem zła nie tylko na dzieci ale też na Krzyśka. Bo taki wczorajszy dzień. Próbowałam cały dzień siąść dłużej niż 5 minut longiem na laptopie i przygotować sobie logo. Ale nie, od rana mój max bez przerwy żadnej to 3,5 minuty. Bo do 15.30 jestem sama w domu a po 15.30 mój mąż strzelił focha że dzieci niegrzeczne i on też ma ich dość. No więc skoro nic z siedzenia na lapku to proszę o godzinę wolnego, żebym chociaż się przy zrobieniu jakiejś kartki mogła zrelaksować. Też się nie da, bo ledwo stanęłam przy stole już Adam wisiał mi na nodze i coś chciał, Filip przyszedł grzebać w moich rzeczach a mój mąż niewzruszony siedział sobie na podłodze. No i tak dzisiaj moja nierozładowana agresjia i niechęć do dzieci osiągnęła apogeum. NO BO CO JEST? To ja mam prać, gotować, sprzątać, zabawiać dzieci, karmić je, przebierać, wywalać kupy z nocnika i wycierać z kupy dupy z wiecznym uśmiechem, a POZA TYM NIC?? No więc TAK - MAM DOŚĆ MOICH DZIECI! Chcę uciec, zamknąć drzwi i wrócić za tydzień. Bo nie wytrzymam tego dłużej! Bo też chcę coś od życia! Bo nie jestem cholernym robotem, wiecznie chętnym do robienia wszystkim dobrze. NIE BO NIE! Bo po trzech latach mogę chyba oczekiwać CHWILI PIEPRZONEGO SPOKOJU!!

No więc albo coś się szybko zmieni w mojej rodzinie, albo zwairuję i ich wszystkich znienawidzę.
KONIEC!

wtorek, 06 października 2009
Przenoszę się!

Wirtualnie oczywiście!

Cały mój scrapowy i hand-made'owy majdan przenoszę o tu:

Tutaj chcę pozostać ze swoimi wynurzeniami osobistymi :-), a fakt, że wiele osób odwiedza tego bloga w celach oglądania mojej radosnej twórczości blokuje mnie przed pisaniem co u nas. Toteż od dzisiaj mam dwa miejsca w sieci :-). Zapraszam na nowego bloga!

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 26