wtorek, 01 lutego 2011
Już luty... 2011

Zaglądam tu rzadko... Chciałabym to zmienić, a życie pędzi w szalonym biegu i nigdy nie mogę znaleźć czasu :-(.


Dzisiaj wróciłam tutaj, poprzeglądałam i poczytałam - pomogło.

Mam akurat taki trochę niż emocjonalny, chyba po zeszłym roku, w którym żyliśmy jak wsadzeni do koszmarnej bajki, z której nie można było wysiąść. Poza zawalonym domem rodziców (który wciąż czeka na rozbiórkę) jeszcze sprawa naszego mieszkania. Od sierpnia w nowym mieszkaniu, miało byc cudownie, spokojnie i sielankowo, a tu bach - wypadek samochodowy w ostatni sierpniowy weekend, i to w dodatku kiedy jedyny weekend poźwięciliśmy na zrobienie przynajmniej króciutkich (dwudniowych) wakacji dzieciom :-(. Wypadek po drodze na wakacje - facet zajechał nam drogę. Szczęście że nam się nic nie stało i uderzenie było lekkie, ale samochód do roboty, ponad 3 tysiące w plecy, sprawa ciągnie się w sądzie do teraz go facet nie miał najmniejszej ochoty na przyznanie, że zajechał nam drogę. Jak się skończy - nie wiadomo :-(. Później odremontowaliśmy samochód i zamówiliśmy nowy (stary nowy - z Niemiec sprowadzany)... i jak już się wydawało, że będzie super to w listopadzie Krzysiu zaczął mieć problemy z pracą - był bliski utraty etatu, stracił też paru swoich klientów (tak ogólnie gdy kryzys w reszcie kraju się kończy, to na podkarpaciu zaczyna...). Kolejny raz niepewność, jak to będzie, czy będzie za co żyć, za co spłacać kredyt itd. I tak aż do półowy stycznia. Teraz jest trochę lepiej - przynajmniej 3 kolejne miesiące są pewne - ale co będzie dalej?...

Ważne, a właściwie najważniejsze, że póki co nikt z mojej rodziny nie choruje na nic poważnego! Bo załamałabym się zupełnie.

No i tak dzisiaj - weszłam tu i zaczęłam czytać, wspominać. I zdecydowałam, że muszę wrócić na łono tego bloga, aby moim dzieciom przekazać chociaż trochę historii i wspomnień z dzieciństwa.

Filipek - SŁONECZKO NAJDROŻSZE! Ma charakterek. W związku z tym że cały poprzedni rok byliśmy silnie nerwowi, odbiło się to na nim. Stał się również nerwowy, z deka nadpobudliwy, wróciły problemy z alergią (dziś idziemy dl alergologa), ale jest UKOCHANY i NAJDROŻSZY nadal. Jest cudowny, bardzo dobrze rozwinięty w mowie, raczej umysł ścisły póki co, nie bawiący się za często w standardowe dziecięce zabawy, a raczej w liczenie, poznawanie znakół drogowych, rozmowy z dorosłymi itp.

ADAŚ - SŁONECZKO NAJUKOCHAŃSZE! Ten również ma charakterek i to nie zgorszy niż starszy brat, od którego wszystkiego się uczy. Na niego złoćimy się dużo mniej, bo jego upór jest w pewien sposób zabawny i rozczulający... Np. jak za Fifim powtarza "głupia mama" a ja patrze na niego, on mnie świdruje taką pochmurną, srogą miną, ja patrzę mu w oczy nadal i mówię "kocham cię Adasiu!", on mówi "Nie!", ale widać, że mięknie, i po chwili spod tych pięknych, długich rzęs widać uśmiechające się oczka... najpierw nieśmiało i tak jakby się złościł, że serduszko zaczyna mu się uśmiechać, a później już śmiech pełną parą. Ochh naprawdę jest cudownym dzieckiem, w którym zakochana jestem bez pamięci.

Moje aniołki - chociaż całkowicie różni z wyglądu i z charakterów - są NAJWSPANIALSZYMI DZIEĆMI ŚWIATA! Są absolutnie fantastyczni, mega przystojni a w dodatku jeszcze mega inteligentni. Trochę się boję co też to będzie w przyszłości, bo to przecież mieszanka iście wybuchowa ;-).

Mój wspaniały mąż dalej jest wspaniały! Wprawdze dużo szybciej traci cierpliwość - kiedyś ratował mój gniew swoim spokojem, a teraz, chyba z powodu ostatniego roku, jego wszystkich problemów i tego że nie wiadomo, co przyniesie jutro, potrafi równie szybko jak ja stracić panowanie nad sobą. PRacujemy nad tym oboje, staramy się, ale często szara rzeczywistość nas zwycięża i wybuchamy (szczególnie na Filipka :-(  ), i krzyczymy, i złościmy się :-(. Echh - mam nadzieję, że wiosna da nam odrobinę luzu, że w końcu będzie trochę lepiej, stabilniej, weselej...


Acha - od 30 grudnia 2010r. niedaleko nas (10 min na pieszkę) mieszka moja mama! W mieszkaniu, które kupili z tatą za odszkodowanie za dom. Rodzice postanowili zamieszkać osobno i jest trochę lepiej - spokojniej, stabilniej, bezpieczniej etc. Mam nadzieję, że tak pozostanie, przynajmniej dłuższy czas, bo spokój i stabilizacja są mi w tej chwili niezmiernie potrzebne!

Mam nadzieję, że wrócę tu wkrótce :-), a w dodatku może znajdę czas na jakąś małą fotorelację :-D.

Pa!

piątek, 17 września 2010
Napisać coś trzeba :-)

Bo dawno mnie tu nie było, wpisy zdawkowe, ale... MIESZKAMY!!

Mieszkamy na swoim (za lat 30-ści) mieszkanku!! Udało nam się znaleźć mieszkanie, wyremontować, w miarę fajnie urządzić i zamieszkać! Zamieszkaliśmy tu dokładnie 8-mego sierpnia w sobotę (podobno sobota to dzień szczęśliwych przeprowadzek :-)). Na razie bardzo nam się podoba. Teraz też się nie rozpiszę bo zaraz muszę jechać z Adaśkiem na miasto po moje nowe dokumenty, a następnie po Filcia do przedszkola, ale kiedyś na pewno zdam dłuższą relację :-). Chłopcy rosną, Fifi w tym roku nawet chętnie chodzi do przedszkolka, Adaśko dalej nie chce mówić, za to w pozostałych kwestiach jest bardzo rozwinięty :-). No i dalsza relacja inną razą :-). Pa

czwartek, 29 lipca 2010
Drugie URODZINKI!!

Dzisiaj moje młodsze kochanie kończy 2 latka!! Kiedy? Jak? Gdzie? Przecież jeszcze wczoraj był u mnie w brzuchu!! Szok!!

ADASIU - WSZYSTKIEGO NAJ NAJ NAJ!!! Żebyś był szczęśliwy! Żebyś dalej był takim pogodnym i kochanym chłopczykiem, żeby spełniały się Twoje marzenia! No i przede wszystkim, żebyś był zdrowy!! KOCHAM CIĘ CAŁYM SERCEM!!! Mama :-)

12:51, viva1980
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 czerwca 2010
Mam nadzieję, że jeszcze mogę tu pisać :-)

Dawno mnie nie było. Dzisiaj też krótko. 5 czerwca 2010 r. zaczął pękać w wyniku tworzącego się osuwiska dom w Gliniku. Proces posunął się mocno do przodu i rodzice musiei się ewakuować, teraz czekają aż dom się zawali. My musimy znaleźć mieszkanie i wyprowadzać się z ich mieszkania. Życie stanęło na głowie. Więcej będzie jak trochę uporządkujemy świat nasz obecny.

20:37, viva1980
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 24 stycznia 2010
Samodzielność...

Niektórzy się z nią rodzą... :-)

piątek, 15 stycznia 2010
Pierwszy bal Filipka!!

Dwa dni temu (w środę 13.01.2010) Fifi miał swój pierwszy bal!! Bal w Przedszkolu! Długo myśleliśmy w  co go przebrać. Mieliśmy kupić strój kotka, ale nigdzie nie było. A Fifi ostatnio wpadł  w fascynacje książeczkami o Samsamie (co widać na zdjęciu z wpisu poniżej). Więc co postanowiła mama dzień przed balem? Polecieć do pasmanterii, kupić polarowy, czerwony szalik, czerwone getry i koszulkę i przebrać synka ukochanego za Samsama! No i oto efekt mojej pracy:

Maska z tektury i naklejonego na niej filcu :-).

Wiem, że nie jest to ósmy cud świata, ale najważniejsze, że Fifiemu się podobało... I był jedynym Samsamem w przedszkolu!

Kocham Cię SKARBNEŃKU!! Śliczny jesteś!

Błoga cisza...

Tak więc stoję sobie z Krzysiem w kuchni wczoraj i coś tam dłubiemy. W domu panuje niesamoita cisza... A jak wiadomo cisza zawsze wróży coś złego.  Więc postanawiamy sprawdziś co też się dzieję. A tutaj:

Niezła niespodzianka! Dwóch moich małych czytelników przegląda książeczki o Samsamie :-). Widok niezwykle cenny, bo takie chwile są niezmietnie rzadkie, więc utrwalony :-). Kocham Was chłopcy!! Ogromnie!

wtorek, 29 grudnia 2009
Święta, święta...

... i po świętach! Czas leci stanowczo za szybko! Miała być relacja z naszego wspólnego pieczenia pierniczków w połowie grudnia, potem miała być relacja ze wspólnego ubierania choniki, ze świąt itd., a tymczasem od półtora miesiąca nie pojawiło się tu nic :-(. Nie dlatego, że nic się nie dzieję, tylko dlatego, że czas nieubłagalnie pędzi do przodu, a doba nie chce być ani odrobinę dłuższa. Chłopcy rosną, przeżywają Mikołaji i święta jako totalną nowość, wszystko ich fascynuje i zachwyca. Jesteśmy bogatsi o całe tony zabawek i książeczek dla dzieci, jesteśmy też bogatsi o niesamowite doświadczenia - jak wspólne przygotowywanie świąt, wspólna Wigilijna kolacja czy wreszcie rozpakowywanie prezentów, wspólne wyjście w Święta do Kościoła i wspólna modlitwa, spotkania z rodziną i kolejne prezenty. Bezcenna była radość i fascynacja w oczach moich dzieci, ta dziecięca ciekawość wydarzeń, świata... Jak w śnie minęły mi te święta na obserwacji jak moje dzieci chłoną to wszystko, co się wkoło dzieje :-). Nie powiem, było trochę nerwów, trochę stresu, ale w przyszłym roku postaramy się żeby było lepiej - w końcu my jako rodzice też dopiero się uczymy, już wiemy gdzie popełniliśmy błędy i co można było zorganizować inaczej. No dobra - teraz też się nie rozpisuję, tylko idę spać. A jakaś dłuższa relacja może już po Nowym Roku... :-).

Wszystkich moich chłopaków kocham niezmiennie i OGROMNIE! :-*

 

wtorek, 17 listopada 2009
Wielki dzień Filipka...

... był dzisiaj! Tak, wiem, że urodziny miał 3 dni temu, ale dzisiaj był kolejny ważny dzień w jego życiu - PASOWANIE NA PRZEDSZKOLAKA. Mój malutki Filipek stał się oficjalnie przedszkolaczkiem!! Łzy wzruszenia leją mi się z oczu nawet w momencie jak to opisuje... Uroczystość miała miejsce dzisiaj w Przedszkolu Filipkowym o godzinie 15.15. Zjawiliśmy się wszyscy, którzy mogli, czyli ja, Krzyś, Adulek oczywiście, babcia Halinka (dziadek Bogdan i dziadek Jurek byli w pracy, a babcia Basia w Sanatorium). Czekaliśmy na dzieciaki w sali Filipka i punktualnie o 15.15 do sali weszło ponad 20-ścia trzylatków w strojach a'la Krasnalki (grupa Filipa nazywa się Krasnale). Byłam tak dumna z mojego synka, który wszedł, popatrzył na nas, zadziwił się co też robimy u niego w przedszkolnej sali, po czym starał się ze wszystkich sił wypaść jak najelpiej. I wypadł najlepiej! Moim zdaniem wypadł najlepiej ze wszystkich dzieci! Ślicznie śpiewał, ślicznie tańczył, recytował wieszyk i grał. Mój malutki synek! Łzy polały mi się z oczu ciurkiem, i tylko dlatego, żeby nie zdezorientować mojego bohatera, powstrzymałam się później od płaczu. No co ja tu będę dużo pisać - cudowne przeżycie. Kocham Cię synku OGROMNIE i Twój wspaniały występ z dnia dzisiejszego mam nadzieję, że na zawsze pozostanie w mej pamięci :-). Jestem z Ciebie strasznie dumna!!

PS. Adulku - Ciebie też kocham ogromnie! I jestem niesamowicie dumna z tego, że podczas całej tej uroczytości siedziałeś bardzo grzecznie i patrzyłeś zafascynowany na starszych kolegów i koleżanki :-).

niedziela, 15 listopada 2009
3 latka

Trzy latka minęło wczoraj! Nie wiem kiedy to zleciało, wiem że minęło baaardzo szybko! Fifi wczoraj miał urządzone przez nas urodzinki. Upiekłam pierwszy w życiu tort :-):

I przygotowaliśmy Filipkowi przyjęcie prawie-niespodziankę. Pierwotny plan był taki, że ja miałam przygotowywać imprezę (balony, serpentyny, tort, jadło) w momencie jak Fifi będzie do godziny 15 u dziadków, ale dziadki mieli nadplanowy wyjazd, więc przygotowywaliśmy wszystko z Fifim. I też miał z tego frajdę, i też wyszło bardzo fajnie :-). Byli dziadkowie, były prezenty, tort, dmuchanie świeczki, serpentyny, balony i czapeczki, czyli wszystko czego może chcieć trzylatek. I bardzo jestm szczęśliwa, że mojemu skarbowi się podobało...

Filipku - masz już trzy latka, a wydaje mi się, że dopiero wczoraj pojawiłeś się na świecie. Dajesz nam ogromnie dużo radości i niesamowitą masę szczęścia! Chciałabym, abyć to samo dostawał od życia! Życzę Ci raz jeszcze dużo zdrówka, mnóstwo małych i dużych radości, szczęścia co niemiara i wspaniałych zabaw! KOCHAM CIĘ SKARBIE!! OGROMNIE! STO LAT!

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 26