niedziela, 21 września 2008
Moi chłopcy

dnia wczorajszego:

Fifi:

Adaś:

KOCHAM WAS CHŁOPAKI!!!

I tyle dzisiaj bo czasu nie mam :-) (w tej materii nic się nie zmienia, godzę się z faktem, że już nigdy nie będę mieć czasu na nic dla siebie :-)  ).

poniedziałek, 15 września 2008
zapomnieliśmy...

... o wielu wielu słowach mówionych przez Flipsa. Po uważnym przestiduowaniu poprzedniego wpisu przeze mnie i ślubnego okazało się że Fifi zna ze 3 razy więcej słów niż napisałam.

A więc uzupełniam na szybko te najważniejsze: ciuchu/ciucia (ciuchcia), myju, zeby (zęby), persie (proszę), i juś (i już), papi/papil/papir/papiu (papier), jajo (jajko), lala (lalka), cieść (cześć), oko, buzia, ucho, nos, misiu/michu (misiu), balu (balon), pipa (piłka). Dobra - wczoraj pamiętaliśmy ich dwa razy tyle, a dzisiaj jak to piszę to znowu pustka w głowie i nie mogę sobie przypomnieć. Ale będę chwalić się sukcesami na bieżąco (a przynajmniej się postaram) :-).

Aha - ku pamięci - dziś moja siostra zaczęła służbę dla armii. Tzn. wstąpiła do Wojska :-). Tzn. po zdanych na początku września egzaminach rozpoczęła dziś szkolenie w Wyższej Szkole Oficerskiej w Łodzi :-). Znudziła jej się praca dla Ministra Zdrowia i postanowiła popracować trochę dla Ministra Obrony Narodowej :-). Za trzy miesiące kończy szkolenie i zaczyna pracę dla Wojska :-). Trzymam kciuki żeby na szkoleniu było fajnie, a i później też!

sobota, 13 września 2008
Tak na szybko :-)

Chłopcy są super! Adaś ma już 6,5 tygodnia i jest coraz bardziej kumaty. Trafił mi się egzemplar jeszcze "gorszy" od Filipka - chce być non stop na rękach, sam sobą zajmuje się około 3 minut góra i ma wciąż kolki (i to kilka razy na dobę :-(  ), ale mimo to jest Boooski! Fifi jest cudowny - jak jesteśmy sami w domku to jest bardzo wyrozumiałym dla matki aniołkiem :-). Ogólnie jedyne czego mi brakuje to czasu na scrapowanie, a ostatnio nabyłam sporo materiałów w ramach urodzin/imienin etc. i nie mogę ich wykorzystać :-(. No nic - mam nadzieję, że jeszcze z nich pokorzystam tworząc chłopcom wspaniałe albumy. Moi synkowie są moimi gwiazdkami na niebie, moimi szczęściami i sensem mojego życia. I chociaż jest ciężko, czasami bardzo ciężko, to jak nastają znowu pogodne chwile i mam nagle przypływ sił żeby góry dla nich przenosić.

Moja mama ostatnio stwierdziła, że to nie jest normalne, że tak źle reaguje jak chłopcy sa np. kłóci przy pobieraniu krwi albo cokolwiek im się dzieję, i że przecież nie uchronię ich przed całym złem tego świata czy bólem. A jednak... ja naprawdę chciałabym uchronić ich przed całą krzywdą, która może ich spotkać, przed całym bólem... Dlaczego to jest niemożliwe? Ehh - ale to juz debata filioficzna na długie roważania odnośnie mojej miłości do chłopców moich kochanych :-).

A tak na szybko dalej:

Mój Fifi zaczyna mówić coraz więcej. Mam już: lapa (lampa), mama, tata, tatuś, dziadziu, baba, babu, ebe/ebek (chleb, chlebek), kawa, piju/piciu (picie), milo/mylo (mleko), auta, koło/kóko (koło/kółko), pies/pes, kot, kotek, aba (żaba), jebi (zęby), Ada/Adi (Adaś), pi (śpi), pa (jako papa), pa (jako płacze, np. Adi pa), apsik (na kichnięcia), pur (na bączka), obad (obiad), kucik (kocyk), buła (bułka), ciacho (ciastko), Trele (Trelek z Wielkiego Misia), Tute (Tutek z Wielkiego Misia), Ojo (Odżo z Wielkiego Misia), Aja (Adrian z podwórka), husiu (jak chce się pohuśtać), patata (patataj), Tico (jak widzi Tico na ulicy), michu/misiu (misiu), baju (bajka), paciu (idziemy spać), pachu (pacha), paku (kupa), si/siku, woda/uda (woda), garu/galu (garnek), buty/buci, kuju (na zastrzyk) i chyba jeszcze trochę innych. Zaczął już budować proste zdania. Ostatnio np. jechaliśmy z Adasiem na szczepienie do przychodni. Że wózek mamy podwójny to zgarnęliśmy i Filipa, chociaż była babcia. Dojechaliśmy do przychodni, a tam otawrte drzwi do gabinetu, przed którymi stanął Fifi, podumał chwilę, zobaczył pielęniare i oznajmił pokazując na otwarty pokój "Pani kuju Ada" (a idąc do przychodzni tłumaczyliśmy mu, że idziemy do lekarza, który zaszczepi Adasia) :-). Tak więc komunikacja z moim 22-miesięczniakiem jest już prawie rewelacyjna. Nie zawsze my go rozumiemy, ale on rozumie już wszystko co do niego mówimy :-D. W ogóle jest kochany że o rany i pomimo tego, że czasami jest ciężki, marudny i wymaga dużo uwagi to jestem w nim zakochana bez pamięci. 

Ehh - tak sobie patrzę, że ten mój wpis taki nieskładny i w ogóle, ale ogólnie chciałam przekazać jak najwięcej w jak najszybszym czasie, bo akurat w tej chwili chłopcy śpią i mam momencik. Podsumowując - JEST SUPER i mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej, bo pozostał jeszcze jeden mankament - nocki. Nocki to niestety dalej horror - Fifi budzi się  ze 3 razy, Adaś kilka razy i od 4 mniej więcej śpi tak płytko i wiecznie stęka, że ja już spać w ogóle nie mogę, bo muszę go co chwila uspokajać. Jak nocki zaczną być lepsze to będę chyba najszczęśliwszą mamą pod słońcem. Kończę, bo czas goni. PAPA!!

Filipku, Adasiu - KOCHAM WAS!! Ciebie Krzysiu też :-)