piątek, 28 września 2007
Prawdziwe jedzenie po raz pierwszy!

W związku z tym, że Filip coraz częściej podgryza sobie podczas jedzenia, a zębów ma 6 i zaczęło to być dla moich piersi bolesne, muszę się pochwalić, że DZIŚ, mając 10,5 MIESIĄCA mój Fifi zjadł 3 (TRZY!!) posiłki podczas całego dnia :-D. Rano zjadł jogurt z owocami, w południe jarzynową z kurczaczkiem a wieczorem kaszkę sinlac z owockami. No jestem dumna z mojego dziecia bo dodać muszę, że do tej pory cyc mój osobisty był jego głównym pokarmem cały dzień, a jadł oprócz mojego mleka jeszcze z pół desekru i łyżeczkę obiadku i to było tyle. No, a dziś udało mi się wcisnąć mu tak wiele... Ale żeby nie było, że jest tak pięknie - łamię wszystkie zasady żywieniowe, tzn. Filip je, ale nie wie, że je. Nie uczymy go celebracji jedzenia i posiłĸów chociaż starałam się go tego uczyć przez 3 miesiące, to jednak okazało się że jedyną metodą nakarmienia mojego synka jest posadzenie go sobie na kolanach przed telewizorem i puszczenie Mini Mini - Fifi otwiera paszczę nawet od tym nie wiedząc i pochłania dopóki się nie zapcha. Przkre to - wiem, ale już leczę go żelazem z lekkiej anemii - nie chcę faszerować go sztucznym żelazem cały czas i chcę żeby coś jadł i miał jakieś wartości :-). No nic - pochwalić się musiałam, teraz zobaczymy ile w nocy prześpi po tych sutych posiłkach, może ze 4 godziny.... 

czwartek, 27 września 2007
22:08

Idę zaraz spać. Moje Maleństwo będzie chyba chorować bardziej, bo po pewności że mu już przechodzi mam teraz pewność, że katar ma duuużo większy :-(. Pierwszy raz mu smarkuny fridą odciągałam przed zaśnięciem, bo już naprawdę furczał... A poza tym od dwóch dni jest mega marudny - naprawdę jestem już tym zmęczona. Z drugiej strony jak tylko tracę cierpliwość to pomyślę sobie jakie mam szczęście że Filip jest z nami, że jest cały i zdrowy, że nic mu nie dolega. Tyle dzieci jest chorych, albo już z nami ich nie ma, albo nigdy nie dane im było się urodzić :-(... Kocham Cię Filipku i codziennie dziękuje Bogu, że jesteś!


Filipowy album :-)

Pracuje ostatnio, pracuje w pocie czoła by stworzyć synkowi mojemu ukochanemu album na roczek. Album będzie miał 15 kart, z każdej strony karty będzie można umieścić zdjęcie. Będą to najważniejsze zdjęcia z jego rocznego życia wraz z opisami. Cały album będzie ozdobiony i mam nadzieję, że przepiękny. Na razie w 3 dni udało mi się stworzyć przednią stronę okładki... Oto ona (nie muszę chyba dodawać, że jestem z niej niezmiernie dumna):

Oczywiście tworząc album inspiruję się pracami dziewczyn z forum Piękne Ozdoby Własnoręcznie. Szczególne ukłony w stronę Kasioorki za tego cudownego misia, którego zgapiłam w zasadzie w 100% i w stronę Mirabeel i Scrappy3friends, których pomysły wykorzystuje i wykorzystam jeszcze na pewno nie jeden raz, ale że nie jest to album komercyjny, tylko i wyłącznie dla mnie, to nie mam oporów :-D. Pozdraviam! Idę pracować nad kolejną stroną, przypuszczam, że za jakieś 2 miesiące pokażę całość :-).

środa, 26 września 2007
KUPA...

Jak duża może być kupa? Jak śmierdząca? O jakiej konsystencji? I w jakim kolorze? I takich pytań mogła bym zadawać sobie tysiące i przeprowadzić całą debatę na temat kupy. To nie ściema co mówią, że Młode mamy mogły by dyskutować o kupach godzinami, bo dosłownie co rano mam niespodziankę - co będzie dziś? Czy puszczę pawia po ściągnięciu pieluchy? Czy "tylko" zaliczę odruch wymiotny? Jak taka mała dupka może walnąć taaaakiego SMRODA? Idę prysznicować Filipową pupę z mega kupy, której wątpliwy aromat rozniósł się po mieszkaniu...

niedziela, 23 września 2007
23 wrzesień 2007 r. - NIEDZIELA

Po rocznicy. I nawet po świętowaniu :-(. We wtorek wieczorem Krzysiu zawiózł nas (mnie i Filipka) do Glinika, a już w czwartek autobusem wracałam do Rzeszowa bo się rozchorowaliśmy. W piątek zaliczyłam z Filipem lekarza - okazało się że jest przeziębiony. Jeszcze go chyba trochę trzyma chociaż faszeruje go niezliczoną ilością syropów. Ja czułam się fatalnie w czwartek, świetnie już w piątek, a tragicznie jednak spowortem wczroaj czyli w sobotę. Dziś jest tak pomiędzy :-). Tak więc ze świętowania rocznicy nic nie wyszło. Ale odbijemy sobie to przy innej okazji. Idę się wyspać, bo Filip wyjątkowo męczący podczas tej choroby i wyrzynania się górnych dwójek :-D. Pa!

wtorek, 18 września 2007
BTW

Stwierdziłam, że skoro już tak wklejam zdjęcia, to od razu z rozmachu zrobię sobie jeszcze odrobinę przerwy i pochwalę się... MOIM NAJWIĘKSZYM SKARBEM!

Filip 10-cio miesięczniak to już poważny gość:



Moje chłopaki razem:


Kąpielowy słodziak:


No kocham tę mordkę po prostu najbardziej na świecie! Dzięki niemu jestem nieustannie szczęśliwą osobą :-D. KOCHAM CIĘ SYNKU!! JESTEŚ WSPANIAŁY!

18 wrzesień 2007 r. WTOREK - 3 ROCZNICA ŚLUBU

Tak tak! To dziś! Ale jak pisałam wczoraj - nie świętujemy bo szykujemy się do wyjazdów. Wstawię dziś tylko obiecaną kartkę dla Krzysia mego:

A dodatkowo takiego oto scrap-boxa machnełam sobie ostatnio, żeby w końcu posegregować tasiemki (przyznam szczerze, że na mnie też robi wrażenie :-) ):




Oklejone przeze mnie pudełko pochodzi z Filipkowych pierwszych prawdziwych butków Guci, które sprawiliśmy mu tydzień temu :-D.

Lecę się dalej pakować! Pozdraviam! PA

poniedziałek, 17 września 2007
17 wrzesień 2007 r. - PONIEDZIAŁEK

Krótko bom zmęczona :-). Dzieć śpi i jedyne o czym marzę to żeby spał ze 2 godziny ciągiem jednym jak ja się już położę. Krzyś chory - smarka non stop i kicha. Jeżeli nas nie pozaraża to uznam to za cud, a jak nas pozaraża to będzie koszmar! Mam nadzieję, że jakimś cudem się ostaniemy jednak cali i zdrowi, bo dziecko ząbkujące już jest ciężkie, a dziecko ząbkujące chore to będzie chyba dramat. Za godzinę zaczyna się nasza rocznica - nic ciekawego nie robimy, bo o 5 rano w środę Krzyś jedzie do Warszawy na konferencję na 3 dni i w związku z tym jutro jak wróci z pracy to ja z Fifim pakujemy się do Glinika a on pakuje się do Warszawy. Jak już będziemy wszyscy spakowani to Krzyś zawozi mnie do Glinika i tam chwilkę posiedzimy, a następnie wróci tu i będzie się szykował dalej. Tak więc kicha. Ale ja już coś specjalnego wykombinuje, bo takie święto nie może być "niczym"! Spadam w kimono bo już się ze zmęczenia przewracam. Do usyszenia za dni kilka!

23:07, viva1980
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 16 września 2007
16 wrzesień 2007 r.

Dziś krótko bo Filip już dość długo śpi i bez wątpienia zaraz się obudzi. Spieszę po prostu donieść że jeszcze żyję, mam się niezgorzej i ogólnie nie narzekam. Gdybym tylko mogła pospać w nocy jednym ciągiem choć ze 3 godziny... wydaje mi się że życie było by piękniejsze :-). Przedwczoraj Filip skończył 10 miechów, bilans 10-cio miesięczniaka? - OK - raczkuje, wstaje przy meblach, chodzi przy meblach, ścianach, etc. z prędkością światła, mówi mama, tata, robi kosi kosi, papa, Indianina, pokazuje gdzie chce żeby go zabrać, albo co mu pokazać, gaworzy całymi dniami, jest kochany że o rany, ma 4 zęby + jeszcze 2 na wylocie, a poza tym: nie przespał jeszcze ani jednej nocy, od 4 miesięcy budzi się w nocy co 40 min- godzinę, wykańcza matkę swą jedyną bez reszty a i tak kocham go najmocniej na świecie. A za dwa dni miną moje i Krzysia 3 latka :-) Ahhh... Bez wątpienia mam cudownego i wspaniałego męża z  czego zresztą niezmietnie się cieszę i co dokłada się do tego jaka jestem szczęśliwa. Na tę okazję zrobiłam Krzysiowi kartkę, bo ostatnio wogóle zajmuję się dość dużo rękodziełem (czytaj scrapowaniem, bo na nic innego czasu nie mam, farb bym nie rozłożyła :-) ) i niechybnie niebawem umieszczę na blogu zdjęcia moich dokonań, tylko muszę mieć odrobinę więcej czasu. O - wstał! Spadam! Papa

11:38, viva1980
Link Dodaj komentarz »