środa, 29 lipca 2009
ROCZEK!!!

Jessuu - kiedy to zleciało??!! ROK!! ROK!!! ROOOOK!!!!!! Ma moje najukochańsze szczęście!! Roczek Adasia świętujemy dziś!! Tadam!! Dokładnie rok temu przyszedłeś skarubusi na świat, teraz jesteś najukochańszym skarbem pod słońcem. Kocham to jak się rozwijasz, jak postrzegasz świat, jak szybko się uczysz, kocham Cię za Twój uśmiech do wszystkich, za pogodą ducha, za wszystko, a najbardziej za to, że JESTEŚ Z NAMI!

Podsumowanie, czyli kilka suchych faktów:

- stan uzębienia: 7 sztuk zebów - wszystkie cztery jedynki, dwie gorne dwójki i jedna dolna dwójka;

- sam chodzi!!!

- jest FENOMENALNY!

Dokończę ten wpis jak już przebiore mojemu śmierdkowi kupsko mega śmierdzące :-).

 

Dobra, kupa opanowana :-).

A teraz sprawca dzisiejszego zamieszania:

I Adunia ze swoim największym idolem, starszym braciszkiem, Fifim, który bawi się jego prezentem urodzinowym (czyli kolejką :-) - pierwszą kolejkę dostał Fifi od Adasia w prezencie z okazji pojawienia się braciszka, jak wróciliśmy ze szpitala, a teraz swoją kolejkę dostał Adaś na pierwsze urodzinki):

Adasiu, KOCHAM CIĘ OGROMNIE!!! życzę Ci ogromnie dużo zdrowia i szczęścia i żeby kolejne latka twoje pełne były dziecięcej radości i beztroskiej zabawy, i dziękuję Ci za ogrom szczęscia jaki wnosisz do naszego domku! STO LAT!!!!!!!!!!

niedziela, 19 lipca 2009
Perfect moment

Wybierając zdjęcie do Scrap-mapki nr 10 ze Scrapmapek z góry wiedziałam, że będzie to właśnie to zdjęcie. Taki perfect moment mojego życia. Nie moment narodzin, bo zarówno narodziny pierwszego, jak i drugiego mojego synka, okupione były ogromnym stresem i bólem, ale ten moment, kiedy przystawili mi go do twarzy, abym mogła go przytulić, powąchać, popatrzeć w oczy po raz pierwszy w życiu, poczuć, że jest taki mój i ze mnie... Zarówno w przypadku pierwszego, jak i drugiego porodu, był to taki "perfect moment", w którym czas stawał na chwię w miejscu, a ja odpływałam z wrażenia, emocji i przejęcia, niewiedząc co ze szczęścia powiedzieć moim dzieciom w tych pierwszych słowach przywitania, w tych pierwszych naszych chwilach RAZEM. To zdjęcie akurat z porodu Adasia, ale dokładnie takie same trzaskał Krzysiu z porodu Filipka,  ta sama sala, prawie to samo wdzianko, takie nasze zatrzymane chwile... Ehh... Koniec filozofowania, czas na scrapa:


I kiepskie zbliżenia, bo w ogóle jest światło kiepskie:

piątek, 17 lipca 2009
Kartki!

A więc kartki w końcu. Dwie, bo trzeciej nie zdążyłam obfotkać. Pierwsza to kartka na chrzest Marcinka. Powstała jako cardlift wspaniałych kartek Agnieszki i za jej zgodą. Daleko mi do oryginału, wiem, ale i tak jak na mój warsztat, to zadowolona jestem.


Druga to kartka z okazji 60-tych urodzin Mamy mojej ukochanej! Powstała szybko i jako dodatek do tortu. Brokat, brokat i jeszcze raz brokat to jej hasło przewodnie :-). Również zadowolona z niej jestem, pasowała do okazji :-).

wtorek, 14 lipca 2009
Moje dzieci...

... zajmują mi teraz każdą wolną chwilę. Moi chłopcy kochani są tak absorbujący, że wcześniej w życiu bym nie pomyślała, że dzieci mogą tak absorbować. Nie mam czasu dla siebie, na własne przyjemności, hobby, ale za to mam dwóch WSPANIAŁYCH synków. I muszę, ppo prostu muszę się pochwalić, bo inaczej się uduszę. Jak typowa matka, dumna jestem ze swych dzieci niesłychanie, a więc chwalę się, że mój starszy synek, Fifi, PRZEPIĘKNIE MÓWI! Mówi już dość długo, chociaż pamiętam dokładnie wpisy z nie tak dawna, kiedy pisałam dokładnie ile zna wyrazów i jakie. A on w swoim mówieniu rozwinął się tak szybko, że już od miesięcy 2 czy 3 ludzie nie wierzą, że tak mówi dwu-i-pół latek i każdy daje mu ze 4 czy 5 lat. Jak powtarzam po kilka razy ile ma lat i w końcu mówię datę urodzin, żeby sobie niedowiarki sami przeliczyli, to każdy patrzy na niego z podziwem, że tak pięknie mówi. Zasób słownictwa ma naprawdę bardzo bogaty i mówi, jak na dziecko, niesłychanie wyraźnie, nie ma żadnych problemów z "r" czy innymi literkami. Duma mnie rozpiera za każdym razem kiedy ktoś go chwali :-). Bo ty po prostu synku jesteś niesłychanie inteligenty! :-D

A Adaś, mój serdelek ukochany, CHODZI! Zaczął chodzić sam na chrzcicnach Marcinka, którego chrzestną matką miałam przyjemność zostać 2 tygodnie temu (28 czerwca 2009) , ale po powrocie do domu zaprzestał tej praktyki i zaczął znowu wczoraj :-D.  No moi chłopcy są tak wspaniali, że po prostu patrząc na nich nadziwić się nie mogę. KOCHAM WAS OGROMNIE!! I Ciebie Krzysiu też!!

A później pokażę zaległe kartki, które ostatnimi czasy udało mi się wykonać (ostatnimi czasy = w ciągu ostatniego miesiąca :-) ).