poniedziałek, 26 maja 2008
Weekendowa tfÓrczość!

Kolejny długi weekend minął! Spędziliśmy go w domku i niestety tylko w domku. Raz udało nam się wyjść na spacer bo pogoda była beznadziejna!! Dobrze, że nie zaplanowaliśmy żadnego wyjazdu, bo by dopiero było :-). Za to udało mi się zrobić coś tfÓrczego, tzn. wszystko, co robiłam, to właściwie scrap-lifty, ale niestety nie jestm w stanie przytoczyć autorów oryginałów prac, ponieważ zapisane miałam tylko obrazki w Inspiracjach, a nie porobione ozpisy z czyich to blogów ściągnięte :-(. Inspiracje w każdym razie z bogów zagramanicznych :-).

Na początk powstały 3 swóki-zawieszki. Jedna z nich była już dodatkiem do prezentu dla Mamy  z okazji Dnia Matki :-).

Sówka 1:

Sówka 2:

Sówka 3:

Następnie sówka-nie-zawieszka, która zostanie wykorzystana pewnie do jakiegoś scrapka:

Oraz dwa motylki, które zostaną wykorzystane albo do scrapka, albo do kartek, albo do ozdobienia prezentu jakiegoś :-):

Ogólnie z weekendowej tfÓrczości bardzo jestem zadowolona, chociaż miałam się zabrać za Filipkowy album - ale co się odwecze to nie uciecze - będzie jeszcze czas :-). Pozdraviam! 

środa, 21 maja 2008
Byliśmy!!
Byliśmy we Wrocku! W końcu nam się udało! Nic więcej nie napiszę, bo mi się młode obudzi zaraz, ale tylko napiszę, że nasz plan się w końcu po długich perypetiach ziścił i BYŁO SUPER! Później może mała relacja foto będzie :-).
sobota, 10 maja 2008
I wreszcie...
... po wygrzebaniu w necie kursu do robienia kwiatków "prawie jak prima" , którymi niezmiennie jestem zafascynowana i zauroczona, zabrałam się od razu za pracę co by zrobić własne. Robiłam całe wczorajsze popołudnie i dzisiejsze przedpołudnie, ręka od dłuta mi omało nie odpadła, a boli do teraz, ale i tak podobają mi się te moje kwatuszki :-).

Inspirując się cz. 3 ...

... motylami Reginy Easter , zapragnęłam mieć takie same do ozdabiania kartek czy scrapów i tak to dziś po południu powstało 6 sztuk:

 


 

Inspirując się cz.2 ...
... niestety nie wiem kim tym razem, bo pliczek ze zdjęciem ściągnęłam sobie już jakiś czas temu na dysk i nie podpisałam, czyje to, postanowiłam zrobić sobie zawieszke do prezentu z filu, może kiedyś mi się przyda :-).

Inspirując się...
... Reginą Easter , a właściwie "scrapliftując" jej kartkę , zrobiłam kartkę na urodziny dla Kochusia bo w listopadzie raczej czasu na to mieć nie będę ;-/. Moja niestety nie jest tak piękna, ale, że to pierwsza próba takiej kartki, to jestem zadowolona.

Sprawy rodzinne...

A więc jest prawie super! Fifi całkowicie "znormalniał" i przestał nas wykańczać odkąd zmieniliśmy taktykę postępowania wobec niego. Znowu jest kochany i cudowny i najsłodszy i wogóle. I tylko raz na jakiś czas nas jeszcze wkurzy, ale mu tego nie pokazujemy :-). Ja też czuję się lepiej - antybiotyk widać działa. Znowu w planie mamy Wrocław od środy - zobaczymy czy się uda - trzymać kciuki żeby się udało! A że ostatnio mój Krzysiu bardzo dużo pomaga to mam więcej czasu na craftowanie. I zaraz zamieszczę moje wytworki z ostatnich kiku dniu :-). Pozdraviam!

PS. Kocham Cię Krzysiu! Kocham Cię Filipku! Kocham Cię Młody w brzuchu!

środa, 07 maja 2008
Chwila wolnego!

Korzystając z tego, że Młody mój śpi już 3 godziny, po skończeniu przygotowywania obiadu i sprzątnięciu, zabrałam się za przygotowanie kartki na czerwcowy ślub, na który nie wiadomo czy będziemy zaproszeni, ale wolę być przygotowana. Nie teraz to kiedyś na pewno się przyda. Taka oto karteczka, w tonacji biało-kremowo-złotej powstała na szybko dzisiaj:

 


 

 

poniedziałek, 05 maja 2008
Antybiotyk
 łykam od dziś. Lekarz stwierdził, że nie ma co czekać aż będzie jeszcze gorzej i jeszcze bardziej się męczyć. Mam nadzieję, że zacznie działać szybko, bo już mam dość. Fifuś mój też strasznie niewyraźny - niby nie kaszle i nie smarka, temperaturki nie ma, ale jest tak marudny i tak nieznośny, że oboje z Krzyśkiem dziś nie wytrzymywaliśmy :-(. No nic - mam nadzieję, że szybko wszyscy wyzdrowiejemy i znów nadejdą piękne czasy :-). A tymczasem przyszła paczka ze scrapart'u i mam nadzieję szybko zabrać się za scrapowanie :-).
niedziela, 04 maja 2008
Choróbsko
Rozłożyło mnie kompletnie. Gardło boli jak jasna cholera, ciężko przełknąć ślinę, powiedzieć cokolwiek, a już przełknąć żarcie to koszmar. Nawet oddychanie stało się koszmarnie trudne. Łykam czosnek, faszeruję się syropem cebulowym, mlekiem z miodem, herbatką z lipy, tantum verde i innymi takmi specyfikami i nie widzę poprawy, a wręcz jest chyba jeszcze gorzej :-(. Mam dość serdecznie, bardzo szybko się męcze i Fifi w mig mnie irytuje. W dodatku jak już dociągnęłam dziś do wieczora, to Fifulec zaczął zachowywać się podejrzanie - najpierw strasznie się rozmarudził i płakał z byle powodu - i taki nie do zniesienia był jakieś 3-4 godziny, a następnie padł jak stonka po oprysku w 3 sekundy o 20.30 co NIGDY mu się nie zdarza. A więc zaczynam podejrzewać, że i jego coś rozkłada i jutro pewnie on też będzie chory. A to już będzie koszmar, bo już teraz jest ciężko, a co dopiero jak oboje będziemy chorzy :-(... No nic - mam nadzieję, że jakiś cud uchroni go przed moimi wirusami, bo już prawie przechodził mu katar i naprawdę nie chcę w niego ładować leków tony i strasznie mi go szkoda jak się męczy :-(. Taki mój mały kochany bidulek... No nic - dziś śpię w dużym (zobaczymy jak długo, bo jak Fiful się rozwyje to pewnie będę musiała do niego przetuptać) i może to go uchroni przed zarażeniem się. Tak wogóle to kocham tego mojego małego chłopca ponad życie - jest cudowny, niesamowity i jest najukochańszy na świecie - chociaż jest teraz w trudnym wieku i często robi specjalnie nam na złość żebyśmy tylko zwrócili na niego uwagę ;-). Kończę i idę spać pod ciepłą pierzynką. Aha - z wyjazdu do Wrocka w tym tygodniu dalej oczywiście nici. Wstępnie przekładamy na kolejny tydzień, ale wiadomo, że nie wiadomo jak będzie :-(. Trzymać kciuki żebym ja w końcu wyzdrowiała, bo bycie wrakiem człowieka nie jest niczym przyjemnym i ogromnie zakłóca funkcjonowanie :-(.
 
1 , 2