czwartek, 10 marca 2011
Adasia "mównictwo" :-)

Rozpieszczeni po pięknym mówieniu Filipka, od skończenia 2 latek bardzo wyraźnym i bogatym w słownictwo, liczyliśmy na to, że Adaś przy starszym bracie nauczy się mówić szybko i równie pięknie o ile nie piękniej. Ooo w jakim tkwiliśmy błędzie....!!!

Adaś zaczął mówić około 3 miesięcy temu (w wieku 2 lat i 3-4 miesięcy), tyle że jego mowa przypomina z deka bełkot. Totalny bełkot :-). Adaś mówi bardzo dużo, sęk w tym, że tylko on rozumie, o co mu chodzi. Z ciekawszych z dzisiaj:

(M)ama: no gdzie mnie ciągniesz Adasiu?

Adaś pociągnął mnie do wiszącej półki obok okna, pełnej maskotek.

(A)daś: Mama patrz, juk/jug!!

(M): ??? Co Adasiu??

(A): Juk/jug!!! Tu jest juk/jug!! Daj mi juk/jug!!

(M) /patrząc na wieeeeelką półkę pełną maskotek, z mnóstwem wątpliwości co to też może być ten juk/jug/: Ale co to jest jug/juk Adasiu? Która to zabawka? Pokaż palcem.

(A) /machając ręką w niesprecyzowanym kierunku na całej półce zabawek/: JUK/JUG!!! Daj mi to!! Mój juk/jug!! Pać - juuuuk/juuuug!!!

Matce przyszło przeszukiwać całą półkę i wyciągając z niej po koleji każdą zabawkę zapytywała synka czy to to, słysząc "NIEEEEE, daj JUUUK/JUUUG!!!!"

Po około 15 minutach i jeden z ostatnich wyciąganych z półki rzeczy mama pokazuje Adasiowi żółwia, pewna że to nie to (a ostatnio dziecko oglądało bajkę o żółwiku Sammym, toteż nauczyło się jak żółw wygląda).

(A): taaaaak, mama!!! Mój juuuuk/juuuug!!!

(M) /puszczając dym uszami niemalże/: Adasiu to jest ŻÓŁW!!!

(A): Taaaaak, mój juk/jug!! Fifi mam juk/jug!!    tratatatata...


No i tak to żyjemy próbując 3/4 dnia roszyfrować o co też Adasiowi może chodzić...

Kochany jest!! :-)

sobota, 05 marca 2011
Chorujemy...

Zaczęło się od Krzysia, potem Fifi, potem Adaś, na końcu ja. Wszyscy chorzy nadal, Adam na antybiotyku od czwartku, ja od dzisiaj. I mam wrażenie, że umieram... Ledwo oddycham, do tego dochodzi okropny ból brzucha, jestem strasznie słaba i ciężko mi w ogóle ręką ruszyć. Mam nadzieję, że wyzdrowieje w miarę szybko, bo nie mam siły na takie chorowanie :-(.

Krzysiu, Filipku, Adasiu - OGROMNIE WAS KOCHAM!!!