środa, 26 marca 2008
Święta, święta...
... i po świętach. Boshh jak to dobrze, bo normalnie jestem ze dwa kilo cięższa (conajmniej) i mam potworne wyrzuty sumienia za to świąteczne obżarstwo, przez które tylko co chwila bolał mnie brzuch :-/. Na szczęście pokończyliśmy już świąteczne zapasy dziś rano i zaczyna się normalne jedzenie. Teraz przez jakiś czas trzeba lekkostrawnie bo takie święta pozostawiają jednak na układzie pokarmowym ślad... A poza obżarstwem to było nawet fajnie - spędziliśmy pierwszy dzień i drugi dzień na obiedzie u teściów. W Wielką Sobotę byliśmy z Młodym święcić koszyczek, w Wielką NIedzielę byliśmy na 9 w Kościele, a później na 3 godzinnym spacerze, w Wielki Poniedziałek spadł śnieg i nigdzie nie byliśmy, poza obiadkiem u teściów, bo było strasznie zimno. Ogólnie było miło i sympatycznie. Moi rodzice bylli u Kaśki i Ulisesa - szczęśliwie dojechali w Wielką Sobotę nad ranem i szczęśliwie wrócili wczoraj, co wcale nie jest tak oczywiste z uwagi na to, że był atak zimy a tato zmienił opony na letnie :-/. Jak mówię już na szczęście po świętach. Czekamy, aż znowu nadejdzie wiosna. A ja czekam na małego brzuchowego rozbójnika z coraz większą niecierpliwością. Coraz częściej nie mogę się doczekać wspólnych zabaw chłopców (chociaż wiem że do tego jeszcze bardzo daleko), ich wspólnych rozmów i wogóle naszej powiększonej rodzinki :-). Jak zauważyła wczoraj bardzo trafnie p. Arletta - Ten Na Górze wiedział co robi dając nam drugiego chłopca! I jak to przeanalizowałam, to ma 1000% racji :-D. Nie mamy jeszcze imienia bo ja byłam uparta na Szymonka, ale Krzyśkowi się za bardzo nie podoba, a poza tym jest niemalże w pierwszej trójce w statystykach. No nic - zobaczymy jeszcze. A tak bym już chciała do Ciebie Bąbelku mówić po imieniu. Kończę, bo gotuję zupę i zrobiłam sobie tylko chwilę przerwy podczas Filipkowego snu. Papa!
czwartek, 20 marca 2008
Zapomniałam pochwalić...

... mojego Filipka!! W wieku 15 miesięcy wygrał swój pierwszy konkurs!! A mianowicie w konkursie Jelp "Zabawne minki" trzeba było przysłać zabawną minkę swojego dziecia i co miesiąc do wygrania były nagrody. No i Młody w miesiącu lutym zajął 3-cie miejsce zdjęciem tym o to:


Wszystkim niewiedzącym powiem, że zdjęcie przedstawia Filipka myjącego zęby :-). Tak więc pierwszy konkurs foto mamy już za sobą, a pierwsze wygrane w domku. Niechybnie wygrałby już wcześniej, gdybyśmy go do konkursów zgłaszali (hi hi hi - nie ma nic gorszego niż dumna matka - a co! :-P  ). Dumna jestem z mojego słoneczka! Kocham Cię Filipku PRZEOGROMNIE! 

środa, 19 marca 2008
Jest różnie...
... przyznam się bez bicia - raz jest lepiej raz jest gorzej. Mam chwilę, że chcę wyć do księżyca, mam ochotę chodzić w ciąży wiecznie, bo już wiem co mnie czeka i wcale mi się do tego nie spieszy, bo to żadne nowe doświadczenie, tylko kolejny raz ta sama "nuda". Nie zrozumiecie mnie i tak, i tego o co chodzi z tymi myślami, bo to nie jest tak, że ja tego Maleństwa w brzuszku nie kocham - KOCHAM GO OGROMNIE i strasznie się martwię, czy będzie zdrowy, czy wszystko będzie w porządku.  I zastanawiam się jak podołam wychowaniu dwóch mężczyzn. I że nie będę nigdy taką w 100% babcią bo synowe nie dają teściowym tak tego przeżywać :-(. Ehhh. Mam kupę stresa. Ale kocham tego szkraba ogromnie i modlę się, aby był zdrowy, aby wszystko było dobrze, aby nic złego się nie stało aż do szczęśliwego porodu... Jednocześnie patrzę na Fifcia mego ukochanego i się nim zachwycam! I zaraz pojawia się lampka ostrzegawcza "on tylko teraz jest taki fajny, później nie będzie cię kochał, nie będzie cię nawet lubił, a wogóle to kiedyś cię znienawidzi". Nie wiem skąd te wszystkie głupie myśli, skąd te wszystkie lęki. Chyba w końcu dotarło do mnie, że czeka mnie ogromna odpowiedzialność, którą ciężko realizować w XXI wieku, kiedy ledwo starcza od pierwszego do pierwszego i trzeba pracować, żeby jakoś było. Boję się, że nie będziemy mieć dla chłopców wystarczającej ilości czasu, że będą skazani na siebie, telewizor, komputer i szkołę - a to jak wiemy nie wychowuje, tylko wypacza! Ohh Boże - przerażona jestem po prostu i tyle. Ale gdzieś tam we mnie optymistycznie tli się nadzieja, że uda nam się, że chłopcy będą wspaniali, i może nawet będą mieć wspaniałe żony, które mnie - wstrętną teściową - będą kochać, a przynajmniej lubić, a nie nienawidzić lub być niechętne jak ja do własnej :-)... No nic - będzie dobrze (mam nadzieję) :-).
poniedziałek, 17 marca 2008
Będę mamą...

... drugiego chłopca!! Czyli sprawdziło się to co czułam i na co liczyłam!! Ahh jakie to niesamowite przeżycie to usg! Sama wypatrzyłam siusiaka! Nasz chłopak rośnie sobie zdrowo i mamy nadzieję, że tak pozostanie już do szczęśliwego rozwiązania, a póżniej na resztę życia :-). Podczas usg miałam niejedną chwilę wzruszeń. M. in. po zobaczeniu na ekranie wielkich jajec ;-) pomyślałam sobie co by powiedział Fifi jakby już umiał mówić i dowiedział by się, że będzie miał braciszka, a nie siostrzyczkę - jego radość była by ogromna. Stanął mi przed oczami obraz Filipka z dzisiejszego popołudnia jak się budził z południowej drzemki - i w tym momencie rozkleiłam się na maksa! Łzy polały się jak grochy, bo za nic na świecie nie zamieniła bym tego ukochanego, najcudowniejszego skarba na żadną dziewczynkę!! I bardzo się ucieszyłam nagle, że będę mamą dwóch takich "ogonków". W ogóle do teraz się cieszę. Boże, tylko żeby wszystko dalej było dobrze... A te wszystkie wtrącenia o siostrzyczce to w związku z tym, że wszyscy życzliwi, którzy dowiadywali się że to drugi chłopiec, kiwali głową z wyrazem żalu w oczach mówiąc mi "za trzecim razem się uda"... Ale co się uda? Nam już się udało! To takie dziwne, że można chcieć chłopców?! Ehh... Nie będę się rozpisywać :-).Po prostu sama przez chwilę zaczęłam myśleć, że może mam pecha, że to dwóch chłoców... Na szczęście szybko mi przeszło ;-).

A tak wogóle z tym pragnieniem dziewczynki, to chyba faktycznie tak jest, że każda kobieta podświadomie by chciała mieć kogoś w dorosłym czy starczym życiu, kto ją zrozumie, zaopiekuje się nią w razie "W" itd. Mam nadzieję, że uda mi się tak wychować chłopców, abym nie musiała się martwić o naszą starość. Kocham moich wszystkich 3 chłopaków ponad życie i już nic więcej dziś nie napiszę, bo z tych emocji kładę się spać! Papa!! 

Niedługo święta...

... i oczywiście na nic nie mam czasu. Dopiero teraz zorientowałam się, że zostałam wywołana przez Aniazm do zabawy, a nawet nie mam czasu na nią :-(. Pobawię się może po świętach. Ostanie 2 tygodnie minęły nam pod znakiem sprzątania. Grrr... 2 lata nie robiliśmy porządków generalnych, a przy małym dziecku śmiecia nazbierało się sporo. Że nie wspomnę o tym, ile mieliśmy tego wszystkiego przed pojawieniem się na świecie Filipa. Teraz nie było sentymentu - wszystko co kiedyś było odkładane bo "może kiedyś się przyda" wylądowało na śmietniku. Niestety - mimo 3 pokoi człowiek ledwo się mieści i może oddech złapać w tym zagraconym mieszkaniu. Także porządkowaliśmy wszystko wyrzucając mnóstwo rzeczy, a i tak jeszcze kupa śmiecia została. No ale niestety - dorobek życia trzeba trzymać, komplety filiżanek, talerzy, kilka garnków i takie tam, stare dokumenty i wogóle mnóstwo, mnóstwo rzeczy. Ja i tak nie miałam litości i bardzo dużo rzeczy wyrzuciłam. Rzeczy, które kiedyś wydawały mi się niezbędne, albo które "warto trzymać na pamiątkę". Cały czas przzed oczami stała mi wizja przeprowadzki za jakiś rok do Wrocławia albo gdzieś, i co z tym całym majdanem...? Wolałabym być mobilna jak za starych dobrych czasów - kilka toreb do samochodu i gotowe. A tu niestety, po 3,5 roku wspólnego życia, po 16 miesiącach z Fifim, człowiek ma sporo rzeczy, w końcu żyje, gotuje itd. i jest tego wszystiego trochę... No ale nieistotne - trochę to wszystko osprzątaliśmy i już jest nieco lepiej. Jeszcze pranie firanek i trzepanie dywanów i porządku ogólne wykonywane co tydzień, czyli pranie zwykłe, kibelek, łazienka, kuchnia, kurze i będzie ok na święta :-).

Dzisiaj też jest ważny dla mnie dzień - USG połówkowe. Panicznie się boję, USG mam o 17.20 i siedzę cały czas jak na szpilkach. Boże - żeby wszystko było dobrze, żeby maleństwo było zdrowe... Proszę... Wieczorem może napiszę co i jak. I mam nadzieję, że to USG połówkowe będzie dokładne - będziemy za nie w końcu płacić 200 zł i będziemy je robić u jednego z najlepszych specjalistów w Rzeszowie. Żeby tylko nasze Maleństwo było zdrowe. No i mam nadzieję, na spokojną drugą część ciąży, bo jak do tej pory to co chwila coś się dzieje. Od wczoraj np. znów mam jakieś problemy z trawieniem i boli mnie cały brzuch - no masakra jakaś. Co chwila coś się dzieję. No nic - z tego stresu nie będę nic więcej pisać. Może napiszę wieczorem. Pa!