piątek, 28 listopada 2008
Blog Candy!

Tym razem w Craftowie. I to jakie blog candy.... Ahh gdyby mi się tak poszczęściło :-). Zapraszam również innych do zabawy:

http://craftowo.blogspot.com/2008/11/blog-candy.html

17:00, viva1980
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 listopada 2008
Chwile, kiedy obaj śpią...

... są najcenniejsze! :-D

Normalnie błogi spokój, CISZA, CISZA i jeszcze raz CISZA. Wiem, że to potrwa niedługo i tą ciszę wkrótce przerwie jakieś darcie ;-), ale co tam, warto cieszyć się chwilą. CHWILO TRWAJ! :-D

Ostatnio opuściłam się craftowo :-(. No na nic, dosłownie na nic nie mam czasu. Zrobiłam karteczkę dla Ludwiczka na pierwsze urodzinki, która już poleciała do jubilata (21 XI) i którą nawet obfotkałam, ale nie warta pokazania, bo to wierna kopia kartek Kasiorki z RiO. Jakoś tak strasznie spodobały mi się jej kartki, że nie mogę przestać ich robić jak mam wysłać komuś na jakąś dziecięcą okazję... Może później wkleję fotki, jak będę mieć chwilkę na zgranie ich z aparatu i obrobienie.

Aha - mój Filipek zaczął nazywać sam siebie - jest Himikiem bądź Fimikiem bądź Sisim. Chodzi i mówi "Himik pije", "Simik płacze" itd. itp. A potrafi powiedzieć Fifi! Ale nie chce! Woli Sisi, Himik, Simik, Fimik itp. Fajne to :-).

Lecę porobić jakieś zakupy craftowe korzystając z tej wolnej chwili, bo czas mi się zaraz skończy i nie zdąrzę się w żaden sposób artystycznie "połechtać" ;-D, to niech sobie przynajmniej coś kupię, żebym miała świadomość, że robię "coś w kierunku" :-).

Papa!

poniedziałek, 17 listopada 2008
Słowotwórstwa ciąg dalszy...
Nie wiem czy już pisałam, nie mam czasu sprawdzić, a to musi być zapamiętane, więc ewentualnie powtórzę. Mój synek mówi już prawie wszystko. Część wyrazów mówi po swojemu, nazwał niektóre rzeczy po swojemu i tego się trzyma od kilku miesięcy, chociaż potrafi wymówić prawidłowe nazwy. Z najciekawszych i najdziwniejszych tworów mego Filipka są: PEGI (spodnie) i PERI (skarpetki). a diabła nie wiemy  Krzyśkiem czemu akurat tak, ale tak i koniec. Zwsze jest "mama wkładaj pegi" albo "mama ściągaj peri" i za nic nie będzie prawidłowo, chociaż jak proszę "Filipku powiedz spodnie" to powtarza wyraz bardzo ładnie. Ale spodnie dla niego to pegi a skarpetki to peri i tyle :-D.
2 latka za nami!!
I kiedy to minęło...??!! Mój starszy synek ma już 2 latka!! Rany. Pamiętam dokładnie 14 listopada 2006 roku jak nad ranem w szpitalu dowiedziałam się, że dziś rodzę... Pamiętam dokładnie jak przytulono mi Filipka do twarzy zaraz po wyciągnięciu z brzucha, jaki był malutki, jaki bezbronny, jaki kochany... Z tego wszystkiego pół piątku przeryczałam nad szybkim upływem czasu i nad tym, że w życiu człowiek nie ma czasu na to, żeby się zadumać nad tym cudownym przeżyciem jakim jest rowój dziecka. Może i dobrze, bo ja bym tak siedziała i dumała całymi dniami. Całymi dniami mogłabym chłonąć Filipkowe "jestestwo". Z drobnego, bezbronnego maluszka, stał się rezolutnym, cudownym dwulatkiem!! Ahh - nie będę więcej pisać, bo mogłabym tak do wieczora, a czasu niestety brakuje. Napiszę tylko, że świętowaliśmy nie w piątek, a w sobotę. Na imprezie byli: Filip, Adaś, ja, Krzysiu, ciocia Kasia, wujek Ulises, babcia Basia, dziadek Jurek, babcia Halinka i dziadek Bogdan. Filipkowi przygotowaliśmy przyjęcie niespodziankę. Tzn. Krzysiu o 10 rano zawiózł go do teściów a ja zwijałam się z przygotowaniem pokoju i jedzonka. Btw. mój syn ma zdiagnozowane od niedawna AZS (jeden i drugi :-(   ), ale o tym potem, bo tu sobie popłaczę chwilę, bo jestem tym załamana. Na temat spowrotem - było też mnóstwo prezentów. Prezent główny nie doszedł (zestaw straży pożarnej LEGO), bo kurier spieprzył sprawę, więc na szybko kompletowaliśmy inne prezenty (takie co miał dostać na gwiazdkę). I tak Filipek dostał: stację do kolejki z Tesco, kolejkę elektryczną do kompletu, zestaw LEGO pomoc drogowa, i jak się okazało po raz pierwszy dostał prezent od mojego taty - bijący na głowę wszystko inne tor wyścigowy elektryczny! Mimo tego, że rano do dziadków Fifi jechał niezadowolony, a tam sporo marudził i już myśleliśmy, że nic nie przygotujemy bo trzeba będzie po niego jechać, to po powrocie był zachwycony niespodzianką, przybyłymi gośćmi, a największą furorę robiły czapeczki, które my i on mieliśmy na głowach. Dobra, kilka zdjęć na koniec, było w każdym razie super. WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO SYNKU!! KOCHAMY CIĘ NAJMOCNIEJ NA ŚWIECIE!!
 
Fifi i zdmuchuje urodzionową świeczkę na swoim Torcie-Wyścigówce (którego niestety nie mógł spróbować):
Najlepsza zabawa - tor wyścigowy. Oczywiście najlepiej bawili się nią tata z wujkiem Ulisesem i dziadek Bogdan, a raz na jakiś czas pozwalali się pobawić wyścigówkami solenizantowi:
Młodszy braciszek również bawił się ekstra:
 
No i po wszystkim była kąpiel. W kolejny roczek wchodzimy gestem i hasłem nowego prezydenta USA, Baraca Obamy, YES WE CAN!:
Jeszcze raz synku najukochańszy WSZYSTKIEGO NAJ, NAJ, NAJ!! Żebyś w życiu był szczęsliwy zawsze!
 
czwartek, 06 listopada 2008
Umieram... :-(

W pniedziałek miałam wyrywanego zęba. Koszmar i horror. Od poniedziałku jestem na antybiotyku bo rwanie było strasznie ciężkie i trzeba było mocno dłutować korzenie żeby wyszły, a ząb (a właściwie dziura po nim) nawala mnie tak, że lewdo żyje :-(. Biorę antybiotyk, biorę cały czas leki przeciwbólowe a poprawy nie widać. Kurfa - czy tylko mi muszą się przydarzać takie historie?! No co ja jestem kurfa MAGNES NA EGIPSKIE PLAGI, czy co?! Ehhh... Po prostu mam już dość. Z tym zębem pewnie będzie jakaś dłuższa historia, jak z blizną po cesarce która zagoiła się dopiero 3 tygodnie temu :-(. Z bólu chodzę momentami po ścianach i warczę na dzieciaki. Najchętniej oddałabym je gdzieś na tydzień i wyła w poduszkę. Moje kochane słoneczka, a ja nawet nie mam siły się nimi zająć :-(. Mam nadzieję, że ten stan kiedyś minie, że poczuje się lepiej, że przestanie boleć i że w końcu będę mogła zrobić coś dla siebie....

No nic. Tym pesymistycznym wpisem chciałam pokazać, że nie zawsze jest pięknie. W ogóle dopada mnie jakaś deprecha przez tego zęba :-(. Dobra - już nic nie piszę, żeby nie dołować :-(.