poniedziałek, 21 stycznia 2008
Dzień Babci!

Dzisiaj Dzień Babci! W związku z tym, że miałam Babciom szanownym zrobić kalendarz z Młodym w Photoshopie, a nie zrobiłam (długie tłumaczenia, GIMP i cała reszta shitu :-) ), to za przykładem Mirabeel idąc i oczywiście inspirując się jej pracami zrobiłam Babciom po składaku-laurce. Ładniejsza i bardziej dopracowana dla mojej mamy of course, bo druga babcia i tak nie doceni i zaraz da Młodemu do zabawy. Fatalne światło na zdjęcia, a właściwie kompletny brak światła, bo jest zupełnie ciemno i trzeba było nastawić sztuczną lampkę, sprawiły, że zdjęcia nie oddają wogóle uroku składaczka (obfotkoałam tylko ten dla mojej mamy, bo na drugi i tak szkoda czasu i atłasu :-) ). Porobiłam więc takie tylko byle jakie fotki, żeby nie było, że obijam się tFórczo :-). Pozdraviam!

 i środek: 

 

sobota, 19 stycznia 2008
Wieczór nr...
.. nie wiem który, chyba piąty. Dziś Fifi usypiał fatalnie - 40 minut z czego 15 płaczu :-(. Mam dość. Zmęczył mnie tym tak, że jedyne o czym teraz myślę to spanie. A miałam jeszcze tyle porobić :-(. Idę spać. Pa.
piątek, 18 stycznia 2008
Po nocy...
Muszę powiedzieć, że było zupełnie w porządku :-). Tzn. Fifi obudził się ze 4 razy ale tylko chwilę pokwękał, raz popłakał dłużej (bo tak około 3-4 minuty) i po dostaniu mojej ręki do łóżeczka ładnie usypiał od razu :-). Boshh... mam nadzieję, że to wszystko idzie ku lepszemu i już niedługo napiszę o przespaniu nocy (pomijam of course budzenie się na parady do kibelka z przyczyn wiadomych ściśniętego pęcherza ;-)  ). Nie przespałam od 2 lat całej nocy, od 14 miesięcy nie przespałam jednym ciągiem 4 godzin (bo 3 raz na jakiś czas, bardzo rzadko się zdarzały), czekam na to jak na cud. Fifi - mam nadzieję, że tej nocy będzie już wogóle super. Kocham Cię Słoneczko!
czwartek, 17 stycznia 2008
Muszę pochwalić...
... Słoneczko moje kochane. Ładnie dziś zasnął. Pokwękał tyko chwilkę i położył się ładnie na podusi i zasnął. A że położyliśmy go wogóle jeszcze nie śpiącego to myślałam że będzie dużo gorzej, że będzie wył, rzucał się, a mi pęknie serce. A tymczasem przytulił się do szczebelek łóżeczka i rzewnie zawył raz (zjerzył mi się włos na głowie, że zaraz ryknę płaczem) i położył się ślicznie, poprzewracał na boki i zasnął przy wtórze "Piotrusia Pana" z cd'eka (bajki-grajki rulez!), czyli mojej ulubionej bajki z dzieciństwa, a raczej z młodości (zasypiałam przy niej od 15 do 25 roku życia, później wywieźliśmy adapter, a teraz mamy ją na płycie tralala!). No dobra - skończyło się "Na Wspólnej" więc śmigam spać, bo noc bez wątpienia nie będzie lekka :-/. Kocham moje Słoneczko!! Jedno i drugie! Cium! Papa
Druga noc w łóżeczku!
Dzisiaj była Fifiego druga noc w łóżeczku. Zdecydowaliśmy się na ten drastyczny krok przedwczoraj po naprawdę ciężkiej nocy. Chcemy pomóc nie tylko sobie przespać w końcu całą noc, chcemy też pomóc Fiipkowi w końcu się tego nauczyć. Na łóżku z nami budził się co godzinę - półtorej. W łóżeczku uczy się zasypiać. Popakuje przy tym i oczywiście ja razem z nim - ja muszę mu trzymać rękę swoją w łóżeczku, on sobie przytula ją do buzi i międli łapkami a ja wyje. Przy tym wszystkim Krzysiek głaska mnie po głowie żebym nie płakała i tak to młody płacze, ja płaczę a Krzysiu ma zamiar skakać przez okno :-). Jest to po prostu dla mnie bardzo trudne - nie wiedziałam, że będzie aż tak trudne :-(, myślałam, że już wściekła na te całe nocne pobudki co chwila, nie będę reagować na ten płacz, nie wzruszy mnie, a tu zonk - płacze wieczorem, chociaż młody tylko leciutko popłakuje i zasypia, więc jest bardzo dobrze; płaczę w nocy, bo wtedy to już młody często koncertuje po 20-30 minut, dziś np. aż godzinę od 4 do 5 :-(. Jednak jego przejmujący płacz, trzymanie za szczebelki tuż nad moją głową i próba dostania do mnie tą małą rączką robią ze mną swoje. Mam go wtedy ochotę porwać na ręcę, przytulić jak najmocniej i już trzymać na rączkach do rana! Nie robię tego tylko dlatego, ze Krzysiek mnie powstrzymuje, tłumacząc że inaczej się nie nauczy :-(. Ale daje mu przynajmniej moją rękę przez szczebelki i on usypia na siedząco opierając się na mojej dłoni. To już na mnie działa najgorzej - ryczępóźniej przez godzinę i już wogóle noc prawie nie przespana :-(. No nic - mam nadzieję , że niedługo będzie lepiej. Trzymajcie kciuki. Lecę bo misio moje kochane się już znudziło ssamotną zabawą!
poniedziałek, 07 stycznia 2008
Dnia dzisiejszego...
Zaczęłam tak bo nie chce zaczynać kolejnego wpisu od "dziś"... :-D. A więc dzisiaj razem z Krzysiem byliśmy podejrzeć sobie naszego malucha w brzuchu :-D. Wg. USG jest młodszy o 5 dni niż wg OM ale mam to gdzieś i chyba przestaje się stresować, bo normalnie momentami odchodzę od zmysłów. Fikał świetnie w brzuchu i pani doktor stwierdziła, że w porządku, więc mam nadzieję, że tak jest :-). Kocham Cię malutki dziabągu co siedzisz w moim brzuchu :-D. Podobnie jak Ciebie mój właśnie wchodzący mi na kolana Filipku :-). Kocham Was ogromnie i idę się z Tobą Fifi pobawić :-D.