Blog > Komentarze do wpisu
Raz na parę miesięcy...

... po prostu muszę tu zaglądnąć ;-).

Przypominam sobie po ostatnio zamieszczonych zdjęciach, jak chłopcy szybko rosną... Jak czas pędzi... Jak wiele się zmienia! Dwa posty niżej są zdjęcia młodocianych jak szli do przedszkola - Adaś w ogóle po raz pierwszy, Filipek po raz pierwszy do nowego przedszkola. Na tych zdjęciah wydają mi się takimi maluszkami... a przecież było to raptem rok temu! Teraz to już mali mężczyźni - drugi rok w przedszkolu Adasia i ostatni rok w przedszkolu Filipa, trenują karate (zobaczymy na jak długo starczy im zapału), już nie bawią się kucykami, a Hero Factorami (roboty lego) i ninjago (też lego), grają na komputerze i wyodrębniają swój świat. To wyodrębnienie jest w tym wszystkim i piękne i straszne - szczególnie widać je po Filipku, jest w końcu starszy; rodzice powoli schodzą na drugi plan, nie potrzeba już przytulania i mówienia co 3 minuty "kocham cię", jest własne zdanie i upór w kłótniach i tegoż to zdania obronie, jest bunt na konieczność podporządkowania się, jest zamknięcie swojego świata przed dorosłymi (nie odpowiada już co było w przedszkolu, nie sadza nas na krzesłach żebyśmy byli przedszkolakami a on naszą panią i nie bawimy się razem w przedszkole) - i to wszystko jest w sumie straszne. A z drugiej strony piękne - dorasta, usamodzielnia się, wyodrębnia własne zdanie, własne poglądy w tym rodzinnym cyrku ;-). Tylko czemu nie może być i jednego i drugiego? I przywiązania i wyodrębniania? Jakoś ciężko się z tym pogodzić, że za ten codzienny kierat (sprzątanie, gotowanie, pranie, zaprowadzanie i odbieranie z przedszkola itp.) nie ma już nagrody w postaci całodziennego tulenia, płakania przy wyjściu mamy do sklepu ("bo ja tak strasznie będę za tobą tęsknił mamusiu"), nie ma już powtarzania na każdym kroku "kocham cię mamusiu, jesteś najukochańsza, kiedyś się z tobą ożenię", a jest za to "głupia jesteś!!", "nielubię cię!!", "wyprowadzam się!!", "nie chcę was już!!" itp. ;-/. Oczywiście jest nie tylko to - są jeszcze oznaki miłości - np. wciąż przchodzenie do łóżka w nocy (teraz już nie zawsze, ale wciąż zdarza się Adasiowi raz na 3 tygodnie a Fifiemu codziennie lub co drugi dzień) i z tego próbuję odczytywać, że jestem dla niego nadal ważną osobą. Takie wychowywanie dziecka jest jednak sprawą niezwykle trudną i skomplikowaną... Nie będę ukrywać, że zdarza mi się coraz częściej tracić nad sobą panowanie i czasami widzieć w tym całym procesie tylko bezens egzystencjalny (jak np. dzisiaj, kiedy od 3 tygodni jestem chora, a za tydzień czeka mnie wyjazd do warszawskiej kliniki i nie wiadomo czy w ogóle dojdzie do skutku, a kolejne odwleczenie terminu o miesiąc wykończy mnie :-/) polegający na moim nieustannym kieracie w zamian za... no właśnie - za co? Za pyskowanie, za wieczne krzyki, za robienie w domu tornada poprzez wieczne bieganie/ściganie się/wrzaski itp. A mimo to jest pięknie - cudownie patrzeć jak rosną :-). Wspaniale obserwować jak się rozwijają, jak zmieniają się ich wzajemne relacje oraz interakcje ze światem zewnętrznym. Gdzieś na dnie duszyczki tęsknota za tymi maleństwami, które bezgranicznie i bezwarunkowo mnie kochały i którym byłam niewiarygodnie potrzebna, a z drugiej strony teraz możemy posiedzieć po południu we dwoje (ja i Krzyś), bo dzieci chętnie idą do babci, możemy wyjechać na wesele i bawić na nim cały weekend, bo dzieci bez problemu zostaną z dziadkami i nie będą robić cyrków, wreszcie ja mogę bez wyrzutów jechać do szpitala bo wiem, że już za mną tak nietęsknią, że rozumieją, że bawią się świetnie z tym, z kim zostają. Ech... Chłopcy KOCHAM WAS CAŁYM SERCEM!! Nie wyrastajcie tylko z mówienia "kocham cię" :-).

 

PS. Postaram się w niedługim czasie wstawić aktualne fotki :-).

niedziela, 07 października 2012, viva1980

Polecane wpisy

  • WIEEEEELKI DZIEŃ!!

    Oj bardzo dawno mnie tu nie było. Smuci mnie brak regularności w tych wpisach, ale wynika z zagonienia. Również z tego, że za nami przepiękne wakacje, spędzone

  • Już luty... 2011

    Zaglądam tu rzadko... Chciałabym to zmienić, a życie pędzi w szalonym biegu i nigdy nie mogę znaleźć czasu :-(. Dzisiaj wróciłam tutaj, poprzeglądałam i poczyta

  • Błoga cisza...

    Tak więc stoję sobie z Krzysiem w kuchni wczoraj i coś tam dłubiemy. W domu panuje niesamoita cisza... A jak wiadomo cisza zawsze wróży coś złego. Więc postanaw